Hausner, były wicepremier i były członek RPP wziął we wtorek udział w debacie "Gospodarka-rozwój-państwo" zorganizowanej przez klub im. Tadeusza Mazowieckiego oraz Fundację Centrum Prasowe.

Jak podkreślił, uważa diagnozę polskiej gospodarki i jej podstawowych wyzwań rozwojowych autorstwa wicepremiera Mateusza Morawieckiego za "interesującą", generalnie trafną i opartą na "wielu wcześniejszych obserwacjach".

Wymienił, jego zdaniem, najważniejsze bariery dla realizacji "planu Morawieckiego".

Jedną z takich barier jest - w ocenie Hausnera - m.in. słabość wewnątrzrządowej koordynacji, choć to, według Hausnera, dzięki ostatnim decyzjom personalnym i objęciu przez Morawieckiego stanowisk szefa MF i KERM może się poprawić.

Nadal jednak mamy trzy rządowe komitety, a to nie jest to, co pozwalałoby wicepremierowi odpowiedzialnemu za sprawy gospodarcze blokować inicjatywy różnych kolegów - mówił Hausner. Bo tych ministrów, którzy chcą mieć własne programy, jest co najmniej kilku - dodał.

Kolejna bariera to jego zdaniem niskie bezpieczeństwo obrotu gospodarczego oraz niestabilność i niespójność porządku prawnego.

W ocenie profesora nadal mamy do czynienia z występującymi od lat w Polsce podstawowymi wadami państwa, takimi jak "chroniczna niestabilność rozwiązań prawnych, powodująca niepewność co do wielkości obciążeń fiskalnych" oraz "niska sprawność i nieprzyjazność administracji publicznej w relacji do podmiotów gospodarczych".

Państwo polskie jest źródłem zakłócenia i niepewności w funkcjonowaniu gospodarki - podkreślał były wicepremier.

Hausner zwracał uwagę, że plan Morawieckiego opiera się np. na założeniu wzrostu inwestycji, tymczasem w ostatnich miesiącach obserwujemy raczej spadek inwestycji w Polsce, a także "wyraźne osłabienie napływu inwestycji zagranicznych".

Dlaczego przedsiębiorstwa mające poprawne wskaźniki rentowności nie inwestują? Nie inwestują z powodu niepewności oraz braku jasnej i klarownej perspektywy, z powodu niestabilności - oceniał Hausner.

Kolejna bariera, na którą wskazał, to postępująca centralizacja państwa, np. plany ograniczenia wpływu samorządów wojewódzkich na wydawanie unijnych funduszy. Nie trzeba CBA w 16 urzędach wojewódzkich, wystarczy poczucie, że tak naprawdę wy jesteście "oni", musimy wam patrzeć na ręce, a jak was na czymkolwiek złapiemy, to was zamkniemy. To wystarczy, naturalny odruch jest taki: nie ryzykować - mówił.

Bardzo istotną barierą jest też - jego zdaniem - nierównowaga finansów publicznych. Hausner zwracał uwagę, że w budżecie na 2016 rok i projekcie budżetu na 2017 rok ma miejsce "luzowanie fiskalne", a zarazem budżet na 2017 rok jest "przeszacowany, jeśli chodzi o wpływy podatkowe i tempo wzrostu".

Grozi to, zdaniem profesora, dojściem długu publicznego do niebezpiecznej granicy. Bo dotąd dług ten nie malał w Polsce nawet w okresach wzrostu gospodarczego, a zawsze rósł w okresach spowolnienia. Bez naprawy finansów publicznych kolejne spowolnienie gospodarcze doprowadzi do bardzo niebezpiecznego poziomu długu - przekonywał.

Tym bardziej, dodał, że w przyszłym roku Rada Polityki Pieniężnej będzie zapewne musiała podnosić stopy procentowe, "jeśli nie chcemy wpaść w innego rodzaju tarapaty".

Barierą dla "planu Morawieckiego" jest też, według Hausnera, wadliwe instrumentarium polityki strukturalnej. W ocenie profesora fakt, że "wszystko ma być w jednym ręku", czyli w Polskim Funduszu Rozwoju może powodować, że nie będzie zdolności do kierowania tak wielką strukturą.

Jak powiedział, inne istotne bariery to także "zanik dialogu społecznego i politycznego", jak i "międzynarodowa izolacja Polski". Zdaniem wicepremiera "w atmosferze braku zaufania i wzajemnej agresji" trudno oczekiwać, "że ludzie będą się włączać w działania prorozwojowe".

Cieszę się, że ten koncept powstał, ale martwię się, bo nie widzę wystarczających warunków do jego realizacji - podsumował prof. Hausner.