Pracujesz w Turcji blisko 30 lat. Gdzie łatwiej być na swoim?
No właśnie; pracuję tu już tyle lat, że już ten fakt jest odpowiedzią na Twoje pytanie. Tutaj cudzoziemiec jest traktowany tak jak Turek, a może i czasami lepiej. Bez problemu otrzymasz pozwolenie na pracę. Możesz mieć stałe, które załatwiasz w Ministerstwie Pracy i Płacy w Ankarze albo sezonowe, uzyskiwane w Policji Cudzoziemskiej, tam gdzie chcesz pracować.

A jeśli chcę pracować w innym sektorze?
Fakt, dotyczy to tylko pracy w turystyce, ale niezależnie od tego nigdy nie ma tu przygłupiej biurokracji. To są inni ludzie. Ceni się pracowitość, uczciwość i inteligencję – i tą wrodzoną, i tą nabytą. Łatwiej jest coś osiągnąć, do czegoś dojść.

Jak w ogóle Turcy odnoszą się w pracy do obcokrajowców?
Bardzo dobrze, ale pod warunkiem, że szanujesz i pracę, i pracodawcę, bo on nie tylko płaci ci pensję. On interesuje się też tobą prywatnie. Dba o to, żebyś była zadowolona, pyta, czy nie masz jakiś problemów i stara się wspierać. Czasami wystarczy dobre słowo a czasem np. pomoc w znalezieniu mieszkania.

I dotyczy to także "niewiernych", czyli pracujących nie muzułmanów?
Nie ma tu czegoś takiego jak niewierni. Totalna bzdura! Islam to jedyna religia, która szanuje i uznaje wszystkie inne religie. A więc katolik czy protestant, podobnie jak wyznawca jakiejkolwiek religii, jest wiernym, bo wierzy w Boga. Dla nich niewierni to tylko ateiści, bo oni w nic nie wierzą.
A wracając do twojego pytania, to np. obchodzimy podwójne święta, bo i nasze, i ich. Turcy zawsze składają nam życzenia na Boże Narodzenie i Wielkanoc, a my im na Kurban Bayram i Ramazan Bayram.
Kurban Bayram to świeto ofiary – ci, których na to stać kupują barana, czy krówkę i mięso z nich przekazują tym, których na to nie stać; to tak w skrócie. Ramazan Bayram to z kolei święto po miesięcznym poście (ramazan), wtedy to do syta się najadamy, szczególnie słodkościami, mniam. Dzieciaki uwielbiają te dni. To święta ruchome. Między Ramazan Bayram a Kurban Bayram jest zawsze 40 dni, a co roku przesuwają się o 10 dni do tyłu.

A jak Turcy traktują pracujące kobiety?
No nie! Basta! W Turcji pracujące kobiety są bardzo szanowane – jest ich też coraz więcej. Choć, rzecz jasna, są też takie jak w Polsce, którym nie chce się nic robić – wolą wydawać kasę mężusia i mówić o sobie dumnie: Gospodyni domowa (śmiech). Ja prowadzę swój biznes z mężem-Turkiem i tureccy mężczyźni na mój widok zdejmują czapki z głów.

Co by było, gdybyś działa w pojedynkę?
Ale ja cały czas działałam w pojedynkę. Za mąż wyszłam 10 lat temu i dopiero od tego czasu on pomaga mi prowadzić biuro – jesteśmy wspólnikami. I w pracy, i w domu. Dopóki nie miałam męża, dopóty miałam tzw. adoratorów, ale szybko i sprawnie się od nich opędzałam. A po jakimiś czasie poszła fama, że do tej Polki lepiej się nie zbliżać.

Jak to się stało, że osiadłaś w Turcji i właśnie tam prowadzisz biznes?
Najpierw, jeszcze w 1985 roku, przyjechałam na rok na praktyki do Stambułu – jeździłam na wycieczki jako pilotka – a po około 15 latach wróciłam do Polski, gdzie pracowałam w tureckiej firmie. Ale kiedy tylko nadarzyła się okazja, czym prędzej przyjechałam do Alanyi. Początkowo też byłam pilotką, ale potem już sprzedawcą wycieczek w biurze – krótko mówiąc, poznałam od podszewki działanie biura turystycznego i ostatecznie sama takie otworzyłam. I tak już od 12 lat.

Trudno było założyć firmę w Turcji?
Ależ skąd. Poszłam do właściciela Agencji Turystycznej w Alanyi i powiedziałam mu, że chcę tu otworzyć biuro. Spytał krótko: Które z moich biur Ci odpowiada? Pokazałam je, a ten wyjął po chwili klucze z biurka i powiedział: To rano sobie je otwórz.
Miał ich wiele jako właściciel Agencji Turystycznej – ja prowadziłam to biuro jako filię jego agencji, ale byłam niezależna.
Formalności zaczęłam załatwiać w tygodniu, a po siedmiu dniach byłam już właścicielką "Wujka i Mariolki".

Jak to wyglądało od kuchni? Ile czasu zajęło? Ile kosztowało?
Zazwyczaj trwa to od dwóch tygodni do miesiąca. Wszystkie informacje są na stronach internetowych urzędów. Nie chcę Cię wprowadzić w błąd, bo przepisy ciągle się zmieniają i koszty też, w każdym razie nie są duże. Poza tym przy Policji Cudzoziemskiej działają biura pośredników i tam się wszystkiego dowiadujesz – oni też mogą za ciebie wszystko załatwić. Oczywiście możesz też działać sama, ale wtedy to zajmuje więcej czasu. Poza tym jeśli nie znasz języka, może być trochę ciężko.

Kobieta też może? Nie potrzebujesz mężczyzny do założenia firmy?
Co to znaczy, czy kobieta też może? Kobieta to nie człowiek?! Mnie się wydaje, że mężczyzna nam jest niezbędny tylko w jednym przypadku...

Urzędnicy są pomocni?
Jak zobaczą cudzoziemca, to chociaż nie będą znać języka, rękami i nogami postarają się pomóc. Ja język znam, ale i tak mi dużo pomogli. I co najważniejsze nie są biurokratami. Czekałam pół roku na metrykę urodzenia z Polski, bo wchodził w tym czasie nowy system. Jak powiedziałam o tym w tureckim urzędzie, to się zdrowo uśmiali i przyjęli moje papiery bez tego dokumentu. Poprosili tylko, żebym go doniosła, jak już system mi ją wyda. Dobre, co?

W Polsce na pewno nie do pomyślenia. Czym jeszcze tureckie prawo różni się od polskiego?
A na przykład tym, że turecki kodeks pracy broni praw pracownika. Kiedy pracownik poda pracodawcę do Sądu Pracowniczego, to już wygrał sprawę. Obowiązuje bowiem paragraf nr 1: Pracownik ma zawsze rację, oraz paragraf nr 2: Jeśli pracownik nie ma racji, patrz paragraf nr 1.

Skoro już o prawach mowa, to na jakie świadczenia możesz teraz liczyć?
Urlop, który w zależności od przepracowanych lat wynosi od 14 do 30 dni roboczych. Ale mam też prawo do dni wolnych – sobota i niedziela oraz wszystkie święta, a jest ich sporo. I tak na przykład w tym roku było 9 dni wolnego na Ramazan Bayram, a na Kurban Bayram ma ich być 7. Poza tym są święta państwowe – i emerytury, dużo lepszej niż w Polsce.

Lepsze, czyli jakie?
Musisz wiedzieć, że w Turcji każdy pracownik musi być ubezpieczony, a ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne płaci się razem. U nas płaci je mąż – całe 65 tl miesięcznie (właśnie Erdogan obniżył je do 50 lirów), czyli około 16 euro. I ono obejmuje mnie i nasze dzieci. Gdyby mój mąż zmarł, wówczas pobiorę emeryturę i swoją, i tę jego. Gdybyśmy z kolei mieli córkę, to i jej przysługiwałaby taka emerytura – przynajmniej do czasu rozpoczęcia pracy albo zamążpójścia. Tak na marginesie, zdarza się, że Turczynki po śmierci ojca się rozwodzą – właśnie z tego powodu.

Tak różowo to chyba jednak nie jest – przecież ostatnio podniesiono w Turcji wiek emerytalny.
Niestety tak i teraz dla kobiet jest to 60 lat, było 55 lat, a dla mężczyzn – 65 lat, było 60. To oznacza, że kobiety muszą pracować 20 lat, a mężczyźni – 25 lat. Ale to niejedyne zmiany, bo od stycznia 2017 roku ma np. wejść w życiu ustawa o emeryturach dla gospodyń domowych. Co zakłada? Tak dokładnie to jeszcze nie wiadomo, szczegóły podadzą przy wprowadzaniu jej w życie.
A, i jeszcze jedno: mój mąż pracował 20 lat jako spawacz. Lata ma przepracowane, ale miał czekać aż ukończy 52 lata, żeby uzyskać emeryturę. Od stycznia 2017 i to się zmieni. Dostanie ją już teraz, a ma 44 lata.

Stawki emerytur wystarczają na godne życie?
Zdecydowanie. Najniższa emerytura netto to 1,3 tys. tl, czyli około 1,7 tys. zł, a tu przecież życie jest tańsze niż w Polsce. To raz, dwa: jak już masz swoje mieszkanie, to nie płacisz żadnego czynszu.
Najniższa składka to z kolei 45 tl miesięcznie, czyli około 14 euro.

A średnia płaca – ile wynosi i na co wystarcza?
Takich danych nie znam. Jeśli mam swoje mieszkanie i zarabiam miesięcznie 2,5 tys. tl, czyli około 780 euro, a mój mąż 3 tys. tl, czyli około 940 euro, to żyjemy jak pączki w maśle. Auta i mieszkania można kupić w kredycie, tym bardziej, że oprocentowanie jest niskie. Na podatki też nie narzekam, bo bym zgrzeszyła. VAT wynosi 18 proc.

Jedna osoba za 2 tys. tl, czyli 630 euro, też może przeżyć?
Zdecydowanie! Jeszcze sobie odłoży na metr mieszkania (tu nie ma ceny za mkw. mieszkania; płaci się za gotowy wyrób) i z czasem na samochód. Nowy hyundai prosto z fabryki ok 40 tys. litów, czyli ok. 12,5 tys. euro. W każdym razie nikt nie może zarabiać mniej niż najniższa krajowa, czyli 1,3 tys. tl netto.

A w jakich zawodach zarabia się najwięcej? Bo np. pensja masażysty (bez napiwków) jest porównywalna z zarobkiem właściciela sklepu.
Jak to jest dobry masażysta, to w sezonie ma więcej z napiwków niż właściciel sklepu. Ale tylko w sezonie. Najwięcej zarabiają z kolei: lekarze, inżynierowie i nauczyciele. Bardzo dobrze ma tutaj też cała budżetówka – mogą liczyć na wysokie pensje (od 2,5 tys. tl) i dodatkowe profity. Jeśli wynajmują mieszkanie, to państwo płaci im połowę tych kosztów, jeśli chcą kupić, to otrzymują kredyt – część też pokrywa państwo. Mogą kupić samochód, jeśli jest im niezbędny i państwo też pokryje za nich część tych wydatków. Obowiązkowo mają przy tym np. zniżki na przejazdy.

Na jakie dodatki ty możesz liczyć? Po tylu latach masz już pewnie tureckie obywatelstwo…
A właśnie, że nie mam. Turcja przyznała mi obywatelstwo, ale wtedy Polska kazała mi zrezygnować z polskiego. Ale ja nie zrezygnuję. Nigdy. W tej sytuacji Turcja poszła mi na rękę i wydała zgodę na pobyt stały – mam takie same prawa jak każdy Turek, tyle że nie mogę głosować.
A profity są takie, że nie musisz mieć pozwolenia na pracę i płacisz niższe składki ubezpieczeniowe – cudzoziemcy muszą przeznaczyć na ten cel ok. 300 lirów miesięcznie, a Turcy - 65 (50) tl.