Pójdziemy od nowa drogą równoległego ogłoszenia przetargu na samoloty małe i średnie - powiedział minister. MON chce też w tym samym czasie prowadzić rozmowy na temat dużych samolotów, zdolnych do zabrania wieloosobowych delegacji rządowych na dalekie trasy, na przykład do Azji. Wiceszef resortu obrony uważa, że takich lotów w roku może być kilka, więc będzie rozważany czarter samolotu typu Dreamliner od narodowego przewoźnika.

Plany ogłoszone jeszcze przez poprzednie kierownictwo MON zakładały zakup dwóch małych samolotów, z dostawą w czerwcu tego roku. Większe maszyny miały być kupione później.

Obecna ekipa odchodzi od tych założeń - tłumaczy wiceminister Głowacki. Jego zdaniem kupno dwóch małych maszyn - nawet w tym roku - nie rozwiązałoby problemu z przewozem vipów. Takie maszyny nie są w stanie zabrać na pokład większych delegacji. Oznaczałoby to - jak mówił wiceszef MON - że przez kilkanaście najbliższych lat znowu nikt nie podejmie decyzji w tej sprawie. - To trzeba raz na zawsze przeciąć - podkreślił Kownacki.

Wiceszef MON uważa, że powinno się kupić nowe samoloty. Te małe mają latać głównie po kraju i do państw Unii Europejskiej. Z kolei średnie maszyny będą zabierać na pokład większe delegacje rządowe. Samoloty te - jak mówił Bartosz Kownacki - powinny mieć zasięg pozwalający dolecieć do Waszyngtonu.

Po katastrofie smoleńskiej rozwiązano specjalny pułk lotniczy, który zajmował się przewozem osób pełniących najważniejsze funkcje w państwie. Dysponował on dwoma dużymi Tupolewami, małymi samolotami JAK-40 oraz śmigłowcami. Po likwidacji jednostki vipy korzystają z czarterowanych od lotu dwóch Embraerów.