Dodatki na dzieci mogą kosztować budżet około 20 miliardów złotych rocznie - zauważa główny ekonomista banku Credit Agricole, Jakub Borowski. Przyznaje przy tym, ze w innych europejskich krajach funkcjonują podobne programy. Wsparcie, na które zdecydował się rząd, w opinii ekonomisty jest jednak kosztowne.

Prezes firmy doradczej BTFG, Adam Ruciński ma wątpliwości czy tak wydane pieniądze przełożą się na większą dzietność. Według niego przytaczane szacunki wskazują, że Polski nie stać na taki wydatek. Gość Polskiego Radia 24 ma też wątpliwości czy środki przeznaczone na dzieci spowodują, że więcej rodziców będzie decydować się na potomstwo.

Jakub Borowski wyjaśnia, że pieniądze mogą wypłynąć na gospodarkę. Szacunki bankowego ekonomisty wskazują, że przyszłoroczny wzrost gospodarczy może być wyższy o 0,5 punktu procentowego. Stanie się tak, jeżeli Polacy wydadzą pieniądze, napędzając konsumpcję.
Eksperci ostrzegają jednak, że taki plan zwiększy zadłużenie kraju i może spowolnić wzrost gospodarczy w przyszłości.

W lutym przyszłego roku projektem zajmie się rząd. Następnie trafi do Sejmu. W przypadku pierwszego dziecka progi dochodowe wyniosą 800 złotych, a w rodzinach z niepełnosprawnym dzieckiem 1200 złotych. 500 złotych będzie kwotą netto płaconą do momentu ukończenia przez dziecko 18. roku życia.