W pierwszej kolejności w imieniu mleczarzy pieniądze wyłożą spółdzielnie mleczarskie - przypomina prezes wielkopolskiej spółdzielni z Czarnkowa, Helmut Doliwa. Kary będą regulowane całościowo lub ratami. Następnie jednak to rolnicy będą regulować zobowiązania wobec spółdzielni. Może się to dziać na przykład poprzez zmniejszenie cen skupu mleka.

W imieniu rolników z Unią rozliczy się także spółdzielnia mleczarska z Końskich w województwie świętokrzyskim. Jej prezes Wiesław Stępień uważa jednak, że kary za ostatni rok limitów nie powinny obowiązywać. Przypomina, że Bruksela z własnych funduszy zachęcała rolników do zwiększania produkcji mleka, a dziś ich karze. W dodatku, ceny surowca są niskie, a susza spowodowała, że brakuje kukurydzianej kiszonki, która jest podstawą w wyżywieniu bydła.

W ubiegłym roku Polska przekroczyła limit na produkcję mleka o 580 milionów kilogramów. Kosztować to będzie niemal 660 milionów złotych.