Uda się znaleźć porozumienie w sprawie redukcji CO2. Polskie weto nie będzie konieczne - donosi "Rzeczpospolita". Z informacji dziennika wynika, że oddala się unijna groźba wprowadzenia drastycznego obniżenia emisji dwutlenku węgla. Miałaby ona dla Polski fatalne skutki - głównie w postaci wyższych cen za energię. Decyzja w tej sprawie zapadnie za tydzień na unijnym szczycie.

Według "Rzeczpospolitej", powoli zaczyna się rysować kompromis. Ogólny cel redukcji CO2 - aż o 40 procent do 2030 roku - miałby obejmować jedynie bogatsze kraje. Te słabiej rozwinięte musiałyby ograniczać emisję w mniejszym stopniu.

Innym rozwiązaniem miałaby być również możliwość handlu emisjami. Poszczególne kraje mogłyby nakazanych ilości CO2 nie redukować, ale zapłacić za ich emisję państwu, w którym redukcja byłaby efektywniejsza kosztowo. Korzystnym dla Polski rozwiązaniem będzie również przedłużenie preferencyjnego traktowania naszych elektrowni poza 2020 rok.Warszawa stara się również o zatrzymanie całości lub części pozwoleń na emisję, niewykorzystanych przy osłabieniu gospodarczym.

Oficjalnie rząd zapewnia, że negocjacje są w toku. Celem jest uzyskanie porozumienia, które nie będzie skutkowało wzrostem cen energii - mówi Rafał Trzaskowski, minister ds. europejskich. Jednak decyzje mają zapaść szybko, gdyż jest to ostatni szczyt prowadzony przez ustępującego szefa Rady Europejskiej Hermana van Rompuya, który będzie chciał zadowolić wszystkie 28 państw. 

ZOBACZ TAKŻE: Beton zamiast wiedzy. Zacofana Polska w raporcie Eurostatu>>>