Chodzi o to, by jeśli nie będzie można oddać pracownikowi wolnego dnia za pracę w sobotę, to pracodawca będzie musiał mu wypłacić mu ekwiwalent za sobotnie nadgodziny. 

Według obecnego ustawodawstwa, takie uprawnienie przysługuje pracownikowi tylko za pracę w niedzielę. Według przedstawicieli związków zawodowych, to prosta droga do wprowadzenia 6-dniowego tygodnia pracy.

Krzysztof Kosiński jest przekonany, że czas pracy się nie zmieni. Polityk przypomina też, że w miniony weekend premier Ewa Kopacz powiedziała, że takich zmian nie popiera. Dodaje, że obowiązującego wymiaru pracy - 40 godzin tygodniowo - nikt nie ma zamiaru zmieniać.

Posłowie PO bronią jednak zaproponowanych zmian. Podczas konferencji prasowej przekonywali, że w nowelizacji kodeksu pracy chodzi przede wszystkim o wyeliminowanie z prawa pracy błędu legislacyjnego, a przepisy są korzystne dla pracowników. 

Autorzy projektu wyliczyli, że przy pensji 4000 złotych brutto, dodatek za pracę w sobotę mógłby wynieść około 300 złotych brutto.