To może być niesprawiedliwe dla obecnych i byłych pracowników Pa-Co-Banku, spółdzielczego banku w Pabianicach, który od ponad 100 lat działa w tej miejscowości. Można jednak założyć, że wiele osób dowiedziało się o jego istnieniu, dopiero gdy prezesem została była posłanka Sojuszu Lewicy Demokratycznej Anita Błochowiak.

Z polityki do biznesu

O Anicie Błochowiak zrobiło się głośno w 2003 r., gdy zasiadła w sejmowej komisji śledczej badającej aferę Rywina. To wtedy posłanka z okręgu sieradzkiego wypowiedziała kilka kontrowersyjnych stwierdzeń na temat osób noszących żółte skarpetki czy pionowych korytarzy w siedzibie wydawcy „Gazety Wyborczej”. Po tych niefortunnych dygresjach przylgnęła do niej łatka posłanki nieroztropnej i gadającej, co jej ślina na język przyniesie. Stała się także obiektem zainteresowania prasy kolorowej i paparazzich. Ta sława zaczęła jej przeszkadzać. A polityka męczyć. W 2011 r. zdecydowała, że nie będzie kandydować w kolejnych wyborach do Sejmu. – Jakość dyskusji politycznej przestała mi odpowiadać. Postanowiłam wrócić do zawodu wykonywanego, zanim trafiłam do Sejmu – wspomina obecna prezes Pa-Co-Banku.

Z wykształcenia jest ekonomistką. Tytuł magistra zdobyła na Wydziale Zarządzania i Marketingu Uniwersytetu Łódzkiego. Zanim zajęła się działalnością polityczną, pracowała jako marketingowiec w branży włókienniczej i farmaceutycznej. Była też wiceprezesem firmy Eko-Pomoc, czyli spółki leasingowej zależnej od łódzkiego Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Pod koniec lat 90. była radną, a później wiceszefową Rady Miasta Pabianice.

W Sejmie zadebiutowała w 2001 r. Dziesięć lat później zerwała z polityką. Wtedy nadeszła propozycja z rodzinnych Pabianic. Została wiceprezesem Pa-Co-Banku, któremu od lat szefował jej ojciec. – Wiem, co pisały wtedy tabloidy. Zarzucano mi, że pracę w banku załatwił mi tata. Ale propozycję objęcia tego stanowiska zaproponowała mi rada nadzorcza, która znała moje wykształcenie i doświadczenie nabyte w sejmowej komisji finansów publicznych – opowiada. To, że jej kwalifikacje uprawniają ją do zasiadania we władzach banku, potwierdziła KNF, która po dwóch latach spędzonych przez Anitę Błochowiak na stanowisku wiceprezesa Pa-Co-Banku zgodziła się na objęcie przez nią fotela prezesa.

Sejmowe doświadczenie

Jak sama dziś mówi, sława byłej posłanki ani nie przeszkadza, ani nie pomaga jej w pracy. – Nasz bank na ten moment działa na terenie województwa łódzkiego, więc obsługujemy tylko miejscowych klientów. A ci znali mnie już wcześniej, zanim dostałam się do Sejmu, bo byłam tu radną. Poza tym wszyscy znają mojego tatę – mówi Anita Błochowiak. Twierdzi, że pomaga jej jednak doświadczenie nabyte podczas prac w sejmowych komisjach. Szczególnie teraz, gdy w życie wchodzą unijne dyrektywy zmieniające zasady funkcjonowania banków spółdzielczych. – Przejście na nowy system to największe wyzwanie dla bankowości spółdzielczej w tym roku – przyznaje.

Prywatnie Anita Błochowiak cieszy się macierzyństwem – ma dwóch synów. W wolnych chwilach poluje. – To stereotyp, że tylko mężczyźni to robią. Kobiety też lubią obcować z naturą. Nie ma nic przyjemniejszego, niż posiedzieć w ciszy na ambonie i wypatrywać zwierzyny – opowiada Błochowiak. Nie wyklucza, że w przyszłości wróci do polityki i do Warszawy.