Zmniejszone zamówienia, przymusowe urlopy, zmiana kierunków eksportu. Rosyjskie embargo na wieprzowinę szkodzi mazowieckim producentom mięsa.Właściciel zakładu mięsnego w Mościbrodach pod Siedlcami, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Borkowski, dwoi się i troi, by nie zwolnić kogoś spośród 450 pracowników. Jego firma eksportowała do Rosji do 40 procent swojej produkcji. Borkowski powiedział, że ma już przygotowane duże partie towarów dla konkretnych klientów. Cześć była już za granicą i trzeba było ją zawrócić. Właściciel zakładu podkreślił, że jeśli wytwarzane produkty nie zostaną sprzedane, to nie będzie pieniędzy na zapłatę dla rolników.

Podobnych kłopotów nie ma w powiecie płockim, gdzie przewidziano problemy i zmieniono kierunek eksportu na Litwę, Łotwę i do Estonii oraz na południe - mówi RDC Rafał Szumański z zakładów mięsnych w Świerczynku pod Płockiem. Dodaje, że embargo nie zakłóci produkcji zakładu. Powstała sytuacja będzie miała jednak negatywny wpływ na branżę mięsną, która zarabiała na eksporcie. Zdaniem Szumańskiego, doprowadzi to do destabilizacji cen, spowodowanej nadwyżką produkcji. W pierwszej kolejności odczują to hodowcy trzody oraz zakłady rozbiorowe i ubojowe.Minister rolnictwa Stanisław Kalemba twierdzi, że rosyjskie embargo na polskie mięso będzie obowiązywało kilka tygodni.