Unijne przepisy, przyjęte w 2011 roku, wejdą w życie 1 września. Zgodnie z nimi obniżona zostanie dopuszczalna zawartość substancji smolistych w żywności.

Zaniepokojenie tymi zmianami wyrazili w Polsce mali producenci wyrobów tradycyjnych czyli około 100 firm. Ich zdaniem zostaną oni najbardziej dotknięci nowymi normami, gdyż nie prowadzą badań dotyczących substancji, wydzielanych w trakcie wędzenia. Przedsiębiorcy skarżą się także , że nie byli konsultowani w sprawie nowego prawa.

Rzecznik unijnego komisarza ds. zdrowia, Frederick Vincent podkreśla jednak, że nie jest na to jeszcze za późno. - Na tym etapie nie przewidujemy wprowadzenia żadnych zmian, ale możemy wysłuchać obaw krajów członkowskich, jeśli tylko będą konkretne powody zaniepokojenia dla europejskich przedsiębiorców - powiedział Vincent.

Dodał, że polscy producenci, za pośrednictwem przedstawicieli rządu, mogą zwrócić się do Komisji i poinformować o problemach wynikających z nowych regulacji.

Rzecznik Komisji zaznaczył jednocześnie, że nowe normy nie oznaczają wprowadzenia żadnego zakazu. - Wszyscy wiemy, że niektóre produkty, o których mówimy są chronione na poziomie unijnym i takie pozostaną. Na tym etapie musimy jasno zaznaczyć, że Unia Europejska nie będzie zakazywać żadnego z produktów - dodał Vincent.

Przepisy uzgodniono w ramach tzw. komitologii czyli konsultacji Komisji Europejskiej z przedstawicielami państw członkowskich. Jedynym krajem, który zgłaszał wtedy jakiekolwiek obiekcje była Łotwa. Po formalnym przyjęciu nowych regulacji przez Komisję, przepisy trafiły do Parlamentu Europejskiego, który miał trzy miesiące na odniesienie się do nich. Ani europosłowie, ani cały Parlament nie zgłosił jednak żadnych obiekcji.

Dziś z unijnym komisarzem ds. zdrowia Tonio Borgiem ma się spotkać w tej sprawie polski europoseł Tomasz Poręba.