Na taką podwyżkę nie zgadzały się związki zawodowe. Podczas prac w komisji trójstronnej postulowały, by najniższe wynagrodzenie wzrosło o 120 złotych. Jak mówi IAR przewodniczący OPZZ Jan Guz, minimalna płaca nie powinna być niższa niż 50 procent średniej krajowej. Według Jana Guza 80 złotowa podwyżka nie zrekompensuje wzrostu kosztów utrzymania, szczególnie w rodzinach o niskim dochodzie. 

Na wyższą niż 80-złotową podwyżkę nie zgadzali się pracodawcy. Jak podkreśla w rozmowie z IAR Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan podwyżka wyższa niż 80 złotych zniechęciłaby pracodawców do zwiększania zatrudnienia. Pracodawcy nie będą bowiem zatrudniać osób, które nie wypracują więcej, niż kosztują. Zaznaczył, że wynagrodzenie to nie tylko to, co wypłacane jest bezpośrednio pracownikowi. Dochodzą składki na ubezpieczenia społeczne, podatki, absencje chorobowe czy też urlopy.

Minister pracy Władysław Kosiniak Kamysz tłumaczy, że rząd ustalając podwyżkę płacy minimalnej z 1600 do 1680 złotych brał pod uwagę zarówno argumenty związkowców jak i pracodawców. Przypomniał, że część pracodawców postulowała, by płace zamrozić. Podwyżka najniższej płacy o 80 złotych jest zdaniem ministra propozycją wyważoną. Minimalne wynagrodzenie wzrasta a jednocześnie ten wzrost nie ogranicza możliwości zatrudnienia.

Podniesienie płacy minimalnej o 80 złotych oznacza też, że wynagrodzenie zatrudnionego w okresie jego pierwszego roku pracy musi wynosić minimum 1344 złote brutto. Nie może być niższe niż 80 procent płacy minimalnej.