Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego przyznaje, że w umowie oszczędnościowej z Lizboną nie udało się uniknąć pomyłek. Oświadczenie Christine Lagarde cytują portugalskie media.Dyrektor MFW powiedziała w Brukseli, iż instytucja, której przewodzi, nie ustrzegła się błędów podczas opracowywania programu antykryzysowego dla Lizbony. Przyznała, iż Portugalia powinna była otrzymać więcej czasu na realizację oszczędnościowych założeń umowy.

Jak dodała, to samo dotyczy Grecji. Założenia MFW przewidywały mniej negatywne niż w rzeczywistości się okazało skutki programu oszędnościowego dla wskaźników gospodarczych. Zwyczajowo - bo nie było wcześniejszych badań poświęconych tej kwestii - w naszych obliczeniach przyjęliśmy mnożnik w wysokości 1 proc. Teraz wiemy już, że powinien on być bliższy 1,7 proc. - cytują portugalskie media Lagarde, tłumaczącą wpływ środków oszczędnościowych na wzrost gospodarczy. Jak dodała Francuzka, obowiązkiem MFW jest przyznanie się do błędu.

W zamian za wielomiliardową pożyczkę Lizbona od 2,5 roku realizuje restrykcyjny program cięć i reform strukturalnych. Ma on na celu obniżenie galopującego od lat deficytu, pociąga jednak za sobą bolesne skutki uboczne: przedłużającą się recesję, rekordowe bezrobocie i rosnące niezadowolenie ubożejącego społeczeństwa.