Nowy minister finansów nie zamierza zmieniać projektu reformy OFE. Mateusz Szczurek, który był gościem Trójki, nie chciał mówić o obniżce podatków. Powiedział jednak, że należy zmniejszyć uciążliwość ich płacenia. Szczurek podkreślił, że szef resortu finansów jest rozliczany przede wszystkim z zachowania dyscypliny finansów publicznych. Ich największym problemem jest, zdaniem nowego ministra, pogodzenie funduszy, które mamy do dyspozycji, z ramami narzuconymi przez traktaty europejskie, z utrzymaniem poziomu deficytu i z panującą koniunkturą. Szczurek zapowiedział, że deficyt finansów publicznych nie wzrośnie przed zbliżającymi się wyborami, a deficyt budżetowy powinien zostać ograniczony. Zdaniem ministra, powinien on spaść nawet do poziomu 1 procenta PKB. Minister dał do zrozumienia, że w przyszłym roku inwestycje publiczne pozostaną na obecnym poziomie, a w roku 2015 wzrosną.

Mateusz Szczurek powiedział, że podatki powinno się obniżać, gdy sytuacja gospodarcza jest zła, a nie, gdy koniunktura się poprawia. Przyznał, że próby obniżenia wydatków budżetu będą się wiązać z walką z innymi resortami. Nowy minister podkreślił, że wydatki powinny być prorozwojowe, co oznacza między innymi dobre przygotowanie projektów z udziałem środków unijnych.

Szczurek przyznał, że jako minister może zrobić dużo więcej dobrego, a także złego, niż w poprzedniej pracy w ING. Dodał, że nie zależy mu na wejściu do świata polityki, gdyż minister finansów nie musi w nim być. Gość Trójki życzył wszystkim, aby sytuacja gospodarcza Polski szybko się poprawiła. Minister dostał od dziennikarzy Trójki ser szwajcarski z życzeniami, aby "załatał dziury".