To, kto będzie numerem jeden w kontrolowanym przez państwo koncernie, rozstrzygnie się do czwartku, kiedy zaplanowane jest posiedzenie rady nadzorczej. W planie obrad znajduje się punkt o zmianach personalnych w zarządzie. Krzysztof Kilian, obecny prezes PGE, wygrał wojnę nerwów z ministrem skarbu państwa Wojciechem Karpińskim, zostanie. Ale dostanie dwóch nowych wiceprezesów - uważa dobrze poinformowana osoba.

Zostaną oni powołani w miejsce dwóch zaufanych ludzi Kiliana, których rada odwołała pod koniec października. Stanowisko stracili odpowiedzialna za strategię i rozwój wiceprezes Bogusława Matuszewska oraz odpowiedzialny za sprawy finansowe Wojciech Ostrowski.

W zgodnej ocenie wielu komentatorów minister chciał w ten sposób skłonić samego Kiliana do rezygnacji z szefowania PGE. Szefowi skarbu zabrakło konsekwencji, aby odwołać samego Kiliana, który do niedawna był uważany za osobę bliską premierowi Tuskowi. I wątpliwe jest, aby do takiej zmiany doszło w czwartek – dzień po publikacji wyników finansowych koncernu, które mają być satysfakcjonujące.

To oznaczałoby, że posady szefa PGE nie dostanie Aleksander Grad, były minister skarbu państwa, a dziś prezes spółki celowej do budowy elektrowni jądrowej PGE EJ 1. Mówiło się o nim, że ma tę posadę w kieszeni, jednak sprawę skomplikowała polityka. Chodzi o wybory szefa Platformy Obywatelskiej na Lubelszczyźnie, gdzie brat Aleksandra Grada, Mariusz, poparł Włodzimierza Karpińskiego. Gdyby teraz Karpiński dał fotel prezesa PGE Gradowi pachniałoby to korupcją polityczną - uważa nasz rozmówca.

Jeśli Kilian utrzyma się na stanowisku szefa PGE, nie będzie miał łatwego życia. DGP dotarł do pisma pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej Hanny Trojanowskiej, w którym skarży się ona ministrowi Karpińskiemu na działalność promocyjną PGE. Chodzi o zaplanowaną na dzisiaj konferencję prasową wójtów gmin, które są rozważane jako miejsce lokalizacji elektrowni jądrowej. W trakcie konferencji wójtowie mają negatywnie ocenić działania PGE jako inwestora, który nie przygotował konkretnych propozycji dla gmin.

Trudne dialogi między ministrem a prezesem PGE są o tyle naturalne, że energetyka jest niezwykle skomplikowanym zagadnieniem. Do tego okoliczności, również globalne, zmieniają się jak w kalejdoskopie. Myślę, że wkrótce dojdzie do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, a finał będzie dobry dla PGE - komentuje poseł Tomasz Aziewicz, przewodniczący sejmowej komisji skarbu państwa.

Jednak nie tylko obecny zarząd ma problem z promocją idei budowy siłowni jądrowej. Prokuratura i CBA zajmują się umowami, jakie kierowana wówczas przez Tomasza Zadrogę i nadzorowana przez ministra Grada spółka zawarła w celu budowania i propagowania pozytywnych emocji, związanych ze strategicznymi inwestycjami na obszarze Pomorza, w szczególności związanymi z energetyka jądrową. Strumień pieniędzy trafił m.in. do klubu siatkarskiego „Trefl Sopot”.