Na giełdzie szykuje się drugi z rzędu fatalny rok pod względem upadłości. Od początku 2013 r. wnioski w tej sprawie złożyło już 19 notowanych na warszawskich parkietach firm. To o pięć więcej niż w tym samym okresie 2012 r. Wystarczy, że na podobny krok zdecydują się jeszcze dwie spółki, i wyrównany zostanie wynik z całego ubiegłego roku, który dla rynku akcji pod względem upadłości był najgorszy od czasu zakończenia giełdowej hossy w połowie 2007 r.

Wysoka wciąż liczba upadłości na giełdzie to konsekwencja kolejnego spowolnienia gospodarczego, z którym mieliśmy do czynienia od 2012 r. Dotknęło ono przede wszystkim młode, rozwijające się spółki notowane na NewConnect. Na problemy gospodarcze nałożyły się brak doświadczenia w zarządzaniu firmą czy niewłaściwe strategie.

Na dodatek właśnie w małe, młode firmy najbardziej uderzyły ubiegłoroczne kłopoty z dostępem do kapitału. Niepewność co do sytuacji w gospodarce spowodowała, że kurek z pieniędzmi przykręcili i inwestorzy, i banki. Choć ta trudna sytuacja w zakresie finansowania dobiega końca, wiele z rozwijających się firm może tego momentu nie doczekać – ocenia Marcin Duszyński, prezes firmy doradczej Capital One Advisers.

W lepszej kondycji ten rok zakończy prawdopodobnie główny rynek GPW, na którym notowane są spółki starsze. Mają też mocniejszą pozycję na rynku. Tu wnioski o upadłość złożyło sześć spółek, mniej niż w 2012 r.