Dostaliśmy maile, że w jakimś urzędzie przełożeni, szefowie mówili do podwładnych "nie idźcie na referendum", "może warto tego dnia wyjechać z miasta". Nie trzeba dodatkowych pogadanek, aby ci ludzie czuli presję - mówił w "Dziś wieczorem" na antenie TVP Info, rzecznik PiS, Adam Hofman. Przyznał jednak, że nie było to proste ultimatum w stylu: jak pójdziesz, to stracisz pracę. Nie chciał też podać żadnego konkretnego przypadku.

Jego zdaniem premier i prezydent złamali wytyczne Rady Europy dotyczące referendum. Nie informowaliśmy wcześniej o tym, że Donald Tusk, Bronisław Komorowski i Hanna Gronkiewicz-Waltz przez to, że są pracodawcami także urzędników i pracowników miejskich spółek, namawiając ich, aby zostali w domu przy jawnym przecież udziale, straszyli tych ludzi. Oni mogli się bać, nie mówiliśmy wcześniej, aby ich bardziej nie straszyć - tłumaczył.

>>>Hanna Gronkiewicz Waltz: PiS sądzi mnie po tym, co sam mógłby zrobić

Hofman zagroził, że jego partia zbada wszystkie maile, które miały pokazywać naciski, a  wynikami wewnętrznego śledztwa zainteresuje prokuraturę, Radę Europy i Trybunał Konstytucyjny.