Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) realizuje - w naszej ocenie - scenariusz bankructwa Stoczni Gdańskiej, by zamknąć konkurenta stoczni Crist, gdzie także Agencja jest zaangażowana finansowo, poinformował udziałowiec większościowego akcjonariusza Sergiej Taruta. Według niego, ARP unika rozmów na temat rozwiązania kłopotów stoczni, a jej natychmiastowe potrzeby finansowe sięgają 180 mln zł.

Uważam, że nasz partner, który posiada ok. 25 proc. udziałów Stoczni nie jest zainteresowany rozwojem stoczni, ale innych, konkurencyjnych projektów, tym samym powoduje kłopoty Stoczni. To dla nas przykre, ponieważ od 2005 r. wraz z partnerami włożyłem w polską gospodarkę ok. 4 mld zł.  - powiedział Taruta na konferencji prasowej.

Inwestor przypomniał, że jego zaangażowanie w Stocznię Gdańską było wynikiem prośby, z jaką za pośrednictwem prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki zwrócił się polski rząd. Wcześniej był już bowiem zaangażowany w Hutę Częstochowa. Dostałem wówczas od polskiego rządu i ministra skarbu, Aleksandra Grada, zapewnienie wszelkiej pomocy. Jednak realny stan spółki był znacznie gorszy, niż pokazała nam to na wstępie ARP. My jednak z naszej strony wykonaliśmy wszelkie swoje zobowiązania - zapewnił inwestor.

Jednak, w jego ocenie, w momencie rozpatrywania przez Komisję Europejską planu restrukturyzacyjnego został zakwestionowany poziom pomocy publicznej dla stoczni oraz kilka innych zapisów, np. dotyczących poziomu zatrudnienia. To znacznie utrudniło restrukturyzację, ale podjęliśmy wyzwanie. Postawiliśmy na dywersyfikację produkcji, budując oprócz statków także ciężkie konstrukcje stalowe oraz wieże wiatrowe - powiedział inwestor.

Taruta podkreślił, że spółka otrzymała obietnicę 180 mln zł kredytu na te inwestycje od BGK oraz BOŚ, które jednak nie zostały zrealizowane. Mimo to spółka próbowała ze środków własnych finansować rozwój nowych biznesów. Niestety, w latach 2010-2012 z powodu kryzysu część stoczniowa przynosiła duże straty, a ARP nie chciała nam pomóc. Mimo, że mieliśmy wspólny biznesplan, Agencja nie wyraziła woli współpracy i zainwestowała z innym partnerem w konkurencyjny projekt - stocznię Crist - powiedział Taruta.

W jego ocenie, spowodowało to kłopoty finansowe stoczni, związane zarówno z brakiem suchego doku, który przejęła z pomocą ARP spółka Crist, jak i zmniejszenie zamówień spowodowane powstającą obok konkurencyjną firmą.

Prowadziłem negocjacje z ministrem Budzanowskim, pracowały zespoły ze strony ARP oraz naszej, ale po zmianie ministra rozmowy te zostały wstrzymane. Zaproponowaliśmy także proporcjonalne podniesienie kapitału, ale ARP nie wzięła udziału walnym zgromadzeniu, podczas którego miało odbyć się głosowanie - przypomniał.

Taruta podkreślił, że w na początku roku spotkał się wreszcie z ministrem skarbu i ustalono, że do końca sierpnia odbędzie się kolejne spotkanie podsumowujące dotychczasowe działania rady programowej. Ustalono także moratorium na wypowiedzi medialne do zakończenia negocjacji.

Jednak nie spotkaliśmy się, a we wrześniu wysłałem kolejne pismo do ministra z prośbą o spotkanie, ale do dziś nie doszło ono do skutku. Zamiast tego ukazały się kolejne przekazy medialne o możliwej upadłości Stoczni Gdańskiej. Z naszej strony wygląda to tak, jakby ARP chciała zniszczyć konkurenta swojej innej inwestycji - podkreślił Taruta.

Ukraiński inwestor przypomniał, że w ramach pomocy Skarb Państwa zainwestował w stocznię w ostatnich latach kilkaset milionów złotych. Apelujemy do rządu o pomoc, o wspólne ratowanie Stoczni Gdańskiej. Wydaje się nam bowiem, że ARP przygotowuje projekt bankructwa firmy, a rozwoju konkurencyjnego projektu, w który jest również zaangażowany - ocenił Taruta.

Według niego, obecnie Stocznia Gdańska potrzebuje ok. 180 mln zł, by wyjść na prostą i uniknąć bankructwa. Sytuacja jest zaogniona do granic możliwości. Na uratowanie Stoczni mamy dni, a nie tygodnie czy miesiące - podsumował Taruta.

Stocznia Gdańsk SA należy do dwóch akcjonariuszy: spółki Gdańsk Shipyard Group (75 proc.) oraz należącej do Skarbu Państwa ARP (25 proc.). Gdańsk Shipyard Group jest spółką kontrolowaną przez ukraińskich akcjonariuszy: Siergieja Tarutę, Witalija Hajduka i Olega Mkrcztana. Są oni znanymi ukraińskimi przedsiębiorcami, współtwórcami i współudziałowcami grupy metalurgicznej ISD (Indiustrialnyj Sojuz Donbasa).