Jeszcze w 2000 r. to mężczyźni byli głową 67 proc. gospodarstw domowych (dostarczali więcej pieniędzy niż żony), a w tym roku mają taki status już tylko w 62 proc. Choć średnio panie mają pensje o 15 proc. niższe, ich znaczenie sukcesywnie rośnie. Jeśli założyć, że źródłem władzy są pieniądze, ostatnie dwie dekady to niekwestionowany awans kobiet w tej dziedzinie. Kobiety to już nie tylko nauczycielki czy pielęgniarki. Zamiast odgrywania tradycyjnych ról w sfeminizowanych zawodach, wolą rywalizację w biznesie czy walkę polityczną.

Wypchany portfel

Jeszcze w 2006 r. przeciętne wynagrodzenia kobiet były aż o blisko 22 proc. mniejsze niż mężczyzn. Przy tym relacje te były bardzo zróżnicowane w poszczególnych grupach zawodowych. Według ostatnich danych kobiety zatrudnione na stanowiskach robotniczych i w rzemiośle zarabiają aż o jedną trzecią mniej niż mężczyźni. W biurach pracuje ich tylko o 2 proc. mniej.

Według danych GUS z I kw. tego roku kobiety dominują wśród pracowników biurowych, sprzedawców, specjalistów oraz techników. Nadal najwięcej jest ich w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej (81,9 proc.) oraz edukacji (70,6 proc.). Z kolei w działalności finansowej i ubezpieczeniowej - 64,3 proc., hotelarstwie i gastronomii – 63,8 proc., działalności związanej z kulturą, rozrywką i rekreacją - 58,7 proc. - oraz w handlu i naprawie pojazdów samochodowych - 54,6 proc.

Kobiety są też lepiej wykształcone niż mężczyźni. W ubiegłym roku wśród osób aktywnych zawodowo 3,6 mln pań miało wyższe wykształcenie. Tymczasem mężczyzn z dyplomem uczelni było nieco ponad 2,5 mln, czyli aż o 41 proc. mniej niż przedstawicielek płci pięknej (trzeba jednak uwzględnić fakt, że na 100 mężczyzn przypada w Polsce 107 kobiet). Według prof. Henryka Domańskiego z PAN panie doskonale wstrzeliły się w boom edukacyjny. Jedną z przyczyn ofensywy kobiet jest – zdaniem Domańskiego - to, że kobiety później zaczęły zawierać związki małżeńskie i rodzić dzieci.

Kobiety zdobywają także dla siebie biznes. Wśród pracodawców - właścicieli firm zatrudniających pracowników - jest ich 32 proc. Będzie ich jednak więcej, bo przybywa kobiet, które tworzą przedsiębiorstwa. Wśród firm, które powstały w 2011 r., 37,1 proc. należało do nich. To wciąż mało - ocenia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Dodaje, że kobiety są bardziej ostrożne w tworzeniu przedsiębiorstw.

Jednak w niektórych dziedzinach kobiety podejmujące działalność na własny rachunek wręcz zdominowały rynek. Na przykład w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej aż ponad trzy czwarte tworzonych firm należy do nich. W edukacji - 61,1 proc., a w hotelarstwie i gastronomii - 56,1 proc.

Firmy na nich stoją

Znika również zjawisko szklanego sufitu w pracy. Kobiety awansują, ponieważ ich przełożeni dostrzegają, że są odporniejsze na stres, lepiej zorganizowane, mniej konfliktowe, bardziej nastawione na współpracę w grupie. To cechy pożądane we współczesnych firmach, gdzie liczy się przede wszystkim praca zespołowa. Gdy jeszcze w 2007 r. wśród pracujących na stanowiskach kierowniczych w sektorze publicznym i sektorze prywatnym było 36 proc. kobiet, to w 2011 r. już 40 proc. - szacuje GUS. Jeśli weźmie się jednak po uwagę tylko sektor publiczny, kobiety zajmują 53 proc. stanowisk kierowniczych - ustaliła firma doradcza EY. To rekord na tle innych krajów.

Polki rekordzistki

Gdyby Polska była zaliczana do G20, wówczas w tym rankingu bylibyśmy na pierwszym miejscu. Bo na przykład w Niemczech wśród menedżerów w sektorze publicznym tylko 15 proc. to kobiety, w Wielkiej Brytanii - 35 proc., w USA - 31 proc., we Francji - 21 proc., a w Japonii - zaledwie 2,5 proc.

Polskie kobiety są również bardziej mobilne. Częściej niż mężczyźni emigrują za pracą. Potwierdzają to dane z Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań z 2011 r. Według nich za granicą przebywało w tym czasie co najmniej rok 614 tys. kobiet w wieku 13 i więcej lat – o 63 tys. więcej niż mężczyzn.

53 proc. stanowisk kierowniczych w sektorze publicznym to one