Jesienią strefę euro czeka kolejna faza kryzysu zadłużeniowego. Coraz bardziej prawdopodobne się staje, że pomoc przekazana do tej pory Portugalii, Grecji i Cyprowi będzie niewystarczająca.

Ministrowie finansów strefy euro spotkali się wczoraj w Brukseli, by podjąć decyzję, czy Grecja powinna dostać kolejną transzę - chodzi o 8,1 mld euro - z drugiego pakietu pomocowego. Część jej wierzycieli uważa, że Ateny zbyt wolno realizują program oszczędnościowy. Ale niedługo tematem obrad Ecofinu mogą stać się kwoty znacznie większe.

Najważniejszym powodem do zmartwienia jest teraz Portugalia, w której zeszłotygodniowy kryzys rządowy został zażegnany tylko na chwilę. Wczoraj prezydent Anibal Cavaco Silva poinformował, że rozpoczyna dwudniowe konsultacje, po których podejmie decyzję, czy rząd może dalej funkcjonować, czy potrzebne będą przedterminowe wybory. Te prawdopodobnie wygrałaby opozycyjna Partia Socjalistyczna, za rządów której Portugalia wpadła w problemy finansowe i która chce poluzowania polityki oszczędności.

Lizbona wiosną 2011 r. zwróciła się o pomoc finansową w wysokości 78 mld euro, z czego dwie trzecie już otrzymała. Według trojki - Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego - w tym roku Portugalia na wykupienie obligacji potrzebuje 14 mld euro, a w przyszłym 15 mld. Plan pomocowy zakładał, że do czerwca 2014 r. powróci ona na rynek obligacji i w przyszłym roku pozyska w ten sposób 16,3 mld euro.

Ale kryzys polityczny zmniejsza prawdopodobieństwo takiego scenariusza, bo automatycznie powoduje on wzrost rentowności obligacji, a jeśli będzie ona zbyt wysoka, ich nowa emisja nie będzie opłacalna. Alternatywą może się więc okazać nowy bailout. Unijni urzędnicy na razie mówią, że sprawa wyjaśni się na początku przyszłego roku, a jeśli nawet, polegałoby to raczej na awaryjnej linii kredytowej niż drugim pełnowymiarowym bailoucie, jak to było w przypadku Grecji.

Ta jednak też może potrzebować dodatkowych środków. Wprawdzie według prognoz trojki w 2014 r. Grecja ma - po raz pierwszy od sześciu lat – zanotować niewielki wzrost gospodarczy (0,6 proc. PKB), ale wcale nie jest powiedziane, że tak się stanie. Znacznie gorzej, niż zakładano, idzie prywatyzacja, więc by uzyskać założone oszczędności, rząd musi wprowadzać w życie dodatkowe cięcia. A to może zaszkodzić niedoszłemu wzrostowi.

Niemal pewne jest też, że 10-miliardowa pomoc finansowa dla Cypru będzie niewystarczająca. Restrukturyzacja sektora bankowego jest poważnie opóźniona, a zdaniem analityków przewidziany przez Brukselę spadek PKB o 8,7 proc. w tym roku był założeniem nadmiernie optymistycznym.

Skala ewentualnych dalszych programów pomocowych na razie jest trudna do oszacowania. Będą one mniejsze niż ponad 440 mld euro, które przeznaczono do tej pory na ratowanie krajów strefy euro (trzy wymienione oraz Irlandia i Hiszpania). Ale są tu dwa problemy – po pierwsze kłopoty jednego państwa mogą wywołać lawinę. A po drugie jesienią, w związku z wrześniowymi wyborami w Niemczech, rozmowy o jakichkolwiek dodatkowych środkach będą wyjątkowo trudne.