Bank centralny w 2012 r. osiągnął ponad 5,5 mld zł zysku. Budżetowi należało się około 95 proc. tej kwoty.

Resort finansów nie udzielił nam odpowiedzi na pytanie, o ile zmniejszy się deficyt po wypłacie zysku NBP. Oficjalne dane opublikuje w połowie lipca. Ale z wcześniejszych wypowiedzi wiceminister finansów Hanny Majszczyk wynika, że pieniądze z banku powinny go obniżyć do poziomu około 80 proc. rocznego planu – a więc około 28,5 mld zł. To o 2,4 mld zł mniej niż na koniec maja, kiedy to dziura w budżecie sięgnęła 30,9 mld zł, czyli około 87 proc. planu.

Pieniądze z NBP to kolejne koło ratunkowe dla budżetu. W tym roku jest on wyjątkowo napięty. Już w maju Ministerstwo Finansów musiało sięgać po niekonwencjonalne środki – jak pozyskanie 1 mld zł z Banku Gospodarstwa Krajowego poprzez obniżenie jego funduszu statutowego. MF ogranicza też wykorzystanie budżetowej dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, zastępując ją w części pożyczkami, które – z formalnego punktu widzenia – nie zwiększają wydatków. Od stycznia do maja FUS pożyczył z budżetu 6,8 mld zł.

Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK, mówi, że resort finansów musi szukać dodatkowych wpływów niepodatkowych, bo dochody z podatków będą znacznie poniżej budżetowego planu.

Jeśli założymy, że dynamika dochodów będzie taka, jaką mieliśmy w maju, to może zabraknąć nawet 30 mld zł. To częściowo będzie łatane dochodami niepodatkowymi – jak zysk z NBP – i przesunięciami w wydatkach. Ale i tak dług publiczny zwiększy się z powodu niedoborów o 20–25 mld zł – mówi Reluga.