Ustępstwa ze strony dwóch krajowych kontrahentów (PPL jest kontrolowany przez państwo, a Petrolot należy do Orlenu) mają zagwarantować trwałą rentowność linii po uprzedniej wewnętrznej reformie.

To jeden z kluczowych punktów planu restrukturyzacji LOT, który już trafił do Brukseli. Eksperci chwalą pomysł. - Redukcja stawek jest absolutnie konieczna, by restrukturyzacja linii miała szansę powodzenia - uważa Zbigniew Salek, członek zarządu Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk.

Jednak preferencyjne traktowanie przewoźnika przez kontrolowane przez państwo lotnisko jest surowo karane w Unii. Dlatego LOT wraz ze Skarbem Państwa sugerują PPL i Ministerstwu Transportu, które nadzoruje działalność portu, obniżki stawek nie tylko dla siebie, lecz także dla wszystkich linii.

Zarówno PPL, jak i Ministerstwo Transportu nie komentują sprawy. Wody w usta nabiera też resort skarbu. – Szczegóły planu restrukturyzacji dotyczą funkcjonowania spółki na wysoce konkurencyjnym rynku europejskim. Ich publikacja mogłaby narazić spółkę na straty wynikające z działań konkurencji, która z wyprzedzeniem poznałaby strategię LOT – twierdzi Magdalena Kobos, dyrektor biura komunikacji społecznej w Ministerstwie Skarbu Państwa.

Nieoficjalnie wiadomo, że oprócz propozycji obniżek cen przez kontrahentów w dokumencie są cięcia w zatrudnieniu, siatce i flocie.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom linia niekoniecznie zrezygnuje z dwóch boeingów 787 dreamliner. Miałoby tak być w związku z brakiem możliwości zagospodarowania sześciu takich maszyn na trasach atlantyckich i do Chin. Przynajmniej dwa samoloty miały być wydzierżawione. Jednak wraz z biurem podróży Rainbow Tours być może uda się znaleźć sposoby na zagospodarowanie maszyn.