Jeśli ten proces sprzedaży zbędnych nieruchomości PKP będzie przebiegał w dotychczasowym tempie, to operacja ta zajmie 233 lata – wyliczyło Railway Business Forum, firma zajmująca się doradztwem w branży kolejowej. W ostatnich czterech latach co czwarty przetarg kończył się niczym ze względu na brak zainteresowania potencjalnych oferentów. A kolej musi sprzedawać działki, bo to drugie po pozbywaniu się akcji spółek źródło gotówki na spłatę 4,2 mld zł długu PKP.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego kolei są potrzebne duże transakcje w nieruchomościach: dziś, jak potwierdziliśmy w PKP, średnio 70 proc. przychodów ze sprzedaży nieruchomości pochłaniają wydatki na administrację, która zajmuje się terenami o łącznej powierzchni prawie 103 tys. ha.

Dlaczego zarządzanie nieruchomościami na kolei musi kosztować dziesiątki milionów złotych? Bo każdy z 16 oddziałów gospodarowania nieruchomościami PKP był samodzielnym księstwem prowadzącym własną politykę sprzedaży. Do tego w poszczególnych oddziałach były znaczne przerosty zatrudnienia. Ta struktura została negatywnie oceniona nawet w wewnętrznej strategii PKP na lata 2012–2015. Czytamy w niej m.in. o dublowaniu się jednostek organizacyjnych.

Od początku roku działa centralny pion nieruchomości, który – jak obiecują PKP – ma poprawić wyniki. PKP zapowiadają cięcia kadrowe w nazbyt rozrośniętych oddziałach.

Od stycznia do maja PKP sprzedały działki za 38 mln zł. Na pozór jest to sukces, bo rok wcześniej wynik był niemal o połowę słabszy. Ale pod koniec ub.r. kolej sprzedała za ponad 170 mln zł prawie dwuhektarową działkę w Warszawie. W tym roku takiego złotego strzału nie będzie.

W dalszej perspektywie jest on możliwy, bo PKP wytaczają działa w boju o najcenniejszy wolny grunt w Polsce: 63 tys. mkw. z Muzeum Kolejnictwa w centrum stolicy. Szacunkowa wartość terenu, na którym stał przedwojenny dworzec Warszawa Główna Osobowa, to od 400 do 500 mln zł (ponad dwa razy więcej niż wartość sprzedanej w maju spółki PKP Polskie Koleje Linowe).

Ekipa prezesa PKP Jakuba Karnowskiego jest zdeterminowana, żeby działkę spieniężyć. W kwietniu sąd okręgowy wydał nakaz eksmisji muzeum, którego właścicielem jest mazowiecki urząd marszałkowski. Ma do niej dojść w ciągu roku. Jedyna przeszkoda: PKP boją się wizerunku spółki, która lekceważy własną historię.

Biorąc pod uwagę szacunkową wartość działki, kwota byłaby niebagatelna nawet z punktu widzenia wielkości zadłużenia PKP. Chcemy dojść do porozumienia z Muzeum Kolejnictwa, oferujemy nową lokalizację i pełne wsparcie przy przenosinach eksponatów i rozbudowie muzeum – mówi "DGP" Jarosław Bator, dyrektor pionu nieruchomości PKP.

Właściciel muzeum nie akceptuje innych lokalizacji. Marta Milewska z mazowieckiego urzędu marszałkowskiego powiedziała nam, że wyrok nie jest prawomocny, dlatego jest już w tej sprawie apelacja.