Nie chciał zdradzić nazwy potencjalnego inwestora, gdyż o tę inwestycję zabiegają też między innymi nasi południowi sąsiedzi. Nie będzie to jednak całkowicie nowa fabryka. Koncernu nie interesuje "inwestycja zielonych pól", gdyż budowa nowego zakładu byłaby zbyt droga.

O wiele taniej jest skorzystać z już istniejącej infrastruktury, na przykład przez uruchomienie montowania. Janusz Piechociński mówi, że już pojawiają się kolejni chętni, gdyż Europa wie, że kryzys kiedyś się skończy, a rynek motoryzacyjny "zassie".

Jak powiedział wicepremier, najwyższy czas, by przywrócić Lublinowi właściwe miejsce na motoryzacyjnej mapie Polski, które zostało utracone w minionej dekadzie.
Rozmowy z azjatyckim koncernem mają się odbyć 25 stycznia.