Polski rząd nie powinien narażać pieniędzy podatników i inwestować w LOT bez zgody Komisji Europejskiej - uważa ekonomista Andrzej Sadowski.  Resort skarbu od dwóch tygodni nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy przelał na konta LOT-u 400 milionów złotych. W połowie grudnia Polskie Linie Lotnicze w związku z bardzo trudną sytuacją finansową wystąpiły do ministerstwa o pomoc publiczną. Przed świętami w mediach ukazywały się nieoficjalne informacje, jakoby pieniądze już zostały przelane, ale do dziś nie udało się tego potwierdzić.

Andrzej Sadowski w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową powiedział, że jeśli ministerstwo skarbu pieniądze przelało to był to błąd. Decyzje KE- przypomina ekspert - mają charakter rozstrzygający. Stąd polski rząd nie powinien narażać ani polskich podatników na marnowanie pieniędzy ani naszego państwa na szykany ze strony KE.

Ekonomista uważa, że Komisja Europejska nie wyrazi zgody na pomoc rządową dla LOTu. Sadowski tłumaczy, że nie ma żadnego powodu na to, by KE zgodziła się na dofinansowanie przez polski rząd prywatnej firmy. Ekonomista przypomina, że w przeszłości Komisja łagodziła swoje stanowisko wobec krajów, które w Unii są od dawna ale w przypadku Polski czy państw, które niedawno weszły do Unii, Komisja swoje stanowisko utwardza.

Jeżeli Komisja Europejska nie wyrazi zgody na dofinansowanie LOTu, nasz przewoźnik będzie musiał ogłosić bankructwo. Zdaniem Andrzeja Sadowskiego LOT tak czy inaczej zbankrutuje ale jak wyjaśnia - albo zbankrutuje i stracimy dodatkowo miliard złotych albo zbankrutuje i zostanie przejęty przez inną firmę, która będzie potrafiła zarządzać liniami lotniczymi. Wspomniane 400 milionów złotych to tylko pierwsza transza dotacji, o jaką wnioskuje LOT. W sumie pieniędzy ma być około miliarda.