Niepokoje w Egipcie powodują, że indeksy na giełdzie w Kairze dołują. Od początku ostatnich zamieszek główny indeks ECX30 spadł o 9 proc. do 5,047 pkt wczoraj. Potęguje to problemy gospodarcze kraju, który ubiega się o 4,8 mld dol. kredytu z MFW. Pieniądze są potrzebne, by zredukować deficyt budżetowy wynoszący 11 proc. PKB. Na poprawę sytuacji gospodarczej jest coraz mniej szans.

W Egipcie od kilku dni trwają wielotysięczne manifestacje wymierzone w nowego prezydenta wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego Mohameda Mursiego. Rozpoczęły się one po tym, jak głowa państwa wydała dekret, wedle którego jego decyzje do czasu ukończenia prac nad nową konstytucją nie mogą być cofnięte przez żaden inny organ, włączając w to sądy. Rynek przeżywa najgorsze chwile w swojej historii. Obecny reżim polityczny jest lustrzanym odbiciem poprzedniego - komentował członek rady dyrektorów giełdy w Kairze Hisham Tawfik. Jego zdaniem kraj ogłosi bankructwo już za trzy miesiące, jeżeli sytuacja nie ulegnie poprawie.