Jakie są szanse na sukces podczas jutrzejszego szczytu?

Mikołaj Dowgielewicz: Niewielkie. Jeśli nie będzie woli politycznej ze wszystkich stron, zwłaszcza ze strony Brytyjczyków – szczyt zakończy się szybko. I bez powodzenia.

A czy może być jakiś kompromisowy rezultat. Nawet jeśli nie będzie ostatecznego porozumienia?

Jeśli zostanie ustalone, że dalsza praca ma się odbywać nad jedną z propozycji, które są na stole, np. propozycją van Rompuya, i nie będzie dalszej licytacji w cięciach plus ustalony zostanie kalendarz dalszych prac, można to uznać za pozytywne minimum. Ale wydaje mi się, że Brytyjczycy chcą powtórzyć manewr Tony’ego Blaira sprzed 7 lat, który zablokował ostatni szczyt prezydencji luksemburskiej. Chodziło o cięcia i rabat brytyjski.

Scenariusz rocznych prowizoriów budżetowych jako alternatywa dla braku porozumienia budżetowego to straszak na Brytyjczyków?

To straszak, bo jeśli będzie prowizorium, to kolejny budżet roczny będzie wynosił tyle, ile w poprzednim roku, czyli w 2013, plus inflacja. Czyli będzie rósł, podobnie jak brytyjska składka. Ale to nie jest dobry scenariusz także dla Polski i innych krajów, które planują wydatki inwestycyjne w cyklu wieloletnim. To znaczyłoby też, że zanika jeden z filarów UE, jakim jest wieloletnie planowanie budżetowe. Coroczne uzgadnianie budżetu większością kwalifikowaną to zupełnie inna Unia.

Brytyjczycy w końcu się ugną?

Teraz nie, ale myślę, że do porozumienia dojdzie za dwa, trzy miesiące. Może na lutowym szczycie. Jeśli nie będzie zgody teraz, wszyscy będą mieli moralnego kaca i nie będą chcieli rozmawiać na ten temat w grudniu. Gdy kac minie, pojawi się presja na porozumienie.

Niemcy chcą cięć, Francja większego budżetu. Czy nie siedzimy w tych negocjacjach okrakiem między nimi?

Polska prowadzi rozsądną politykę, budując porozumienie z Niemcami w sprawie szybkiego przyjęcia budżetu i postulatu równego rozłożenia cięć. Z drugiej strony wizyta Hollanda pokazuje, że Polska i Francja nie będą sobie wchodziły w drogę na szczycie. Jednak faktycznymi aliantami są przyjaciele spójności i nasz ostateczny rezultat zależy od tego, czy grupa zwolenników spójności będzie działać razem.

Cieszyliśmy się z możliwych 80 mld euro, teraz jest mowa o 74. Jeśli spełni się scenariusz cięć, to moglibyśmy dostać mniej niż w obecnym budżecie.

Myślę, że to mało prawdopodobne, byśmy dostali nominalnie mniej. Ale dziś trudno spekulować, ile to będzie. Kwota z siódemką z przodu jest realna.