Bank Światowy publikuje dziś prestiżowy ranking Doing Business 2013 pokazujący, gdzie na świecie najłatwiej robi się interesy. Polska w tym roku jest w nim fenomenem. Choć przez ostatni rok reformowano państwo umiarkowanie, BŚ uznał jednak Polskę za... lidera zmian. Jakie są kulisy tego błyskotliwego sukcesu? To efekt udanego lobbingu.

Polska awansuje w Doing Business z miejsca 62. na pozycję 55. Jednocześnie nasz kraj jest zwycięzcą podrankingu pokazującego, które kraje zrobiły największe postępy od czasu zeszłorocznego badania. Ten skok ma dla naszego kraju olbrzymie znaczenie. Doing Business jest bowiem brany pod uwagę przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych przez międzynarodowy kapitał.

Tuż po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych w Ministerstwie Sprawiedliwości (to ten resort odpowiada za główną część rozwiązań instytucjonalnych, które liczą się w Doing Business) powstał specjalny zespół, który lustrował obowiązujące prawo i zmiany pod kątem ich przydatności dla rankingu. Wprowadzono np. zadaniowy czas pracy dla referendarzy w wydziałach ksiąg wieczystych, co zaowocowało podniesieniem wydajności pracy i skróceniem czasu oczekiwania na wpis. Ale ważniejsze niż same reformy było przekonanie Banku Światowego, by zaczął stosować właściwe pojęcia w analizie dotyczącej naszego kraju. Chodzi np. o definicje postępowania upadłościowego. W tej edycji rankingu udało się przekonać BŚ do ich rozróżnienia (w Polsce są dwa postępowania upadłościowe: likwidacyjne i układowe).

Mimo awansu polskie 55. miejsce w rankingu Doing Business wciąż pozostawia wiele do życzenia. Polska wypada słabo w sprawach związanych z zakładaniem działalności gospodarczej czy z uzyskiwaniem pozwoleń budowlanych. - W Polsce czeka się na nie często 190 zamiast ustawowych 65 dni - mówi nam przedstawiciel Banku Światowego.