Belgijska gazeta omawia apel Rompuya również w specjalnym raporcie, tłumacząc, dlaczego zazwyczaj powściągliwy w wyrażaniu opinii przewodniczący Rady Europejskiej nagle, w mocnych słowach, korzystając ze swego blogu i Twittera, nawołuje do ratowania zjednoczonej Europy przed głębszym kryzysem.

Zdaniem "Le Soir" powodem takiego tonu wypowiedzi jest sytuacja w Grecji i kryzys systemu bankowego w Hiszpanii, która nawet nie zwróciła się jeszcze o pomoc do UE. Kolejną przyczyną jest - jak pisze dziennik - stanowisko motorów Europy, takich jak Niemcy, ponieważ nie zmierzają one do szybkiego porozumienia z innymi państwami w najważniejszych sprawach dla Unii jak europejski nadzór bankowy.

W artykule redakcyjnym dostaje się też Polsce, wymienionej wraz z Niemcami w grupie państw, które nie chcą, by jeden żandarm europejski kontrolował ich banki.

Komisja Europejska pracuje pełną parą nad stworzeniem tego nadzoru i określeniem metod oraz zasięgu jego działania, ale od kilku tygodni kłótnie państw członkowskich przeważają nad staraniami instytucji unijnych, walczących o uporządkowanie sytuacji finansowej w UE. Blokowane są wspólne decyzje lub wyszukuje się preteksty, by nie wprowadzać ich w życie. Taka inercja staje się sprawą kryminalną w okresie, w którym całe regiony strefy euro pogrążają się w recesji - pisze na zakończenie artykułu redakcyjnego belgijski dziennik.

Publicyści "Le Soir" zwracają uwagę w raporcie omawiającym apel Rompuya, że jego słowa wymierzone są implicite (on sam nie wymienia żadnych państw) w kraje, które hamują wdrażanie europejskich decyzji.

Przewodniczący Rady Europejskiej wzywa więc do implementacji kluczowych elementów postanowień UE, zwłaszcza tych, które niosą jakieś implikacje dla reformy sektora bankowego i, w szerszym kontekście, odnoszą się do naprawy strefy euro - głosi komunikat Rompuya.

Według belgijskiego dziennika różnice w stanowiskach dotyczących kwestii finansowych i unii bankowej stały się widoczne podczas spotkania ministrów finansów UE w Nikozji 10 dni temu i od tego czasu w negocjacjach nie ma postępu. Oczywisty jest też brak porozumienia między Francją a Niemcami w tych kwestiach - pisze "Le Soir".

Niemiecki system bankowy jest silnie posegmentowany, a więc dość kruchy i bardzo upolityczniony na poziomie regionów, i dlatego Berlin stracił entuzjazm do własnego pomysłu, jakim była integracja systemu bankowego - wyjaśniono w raporcie dziennika. Co do Paryża, to nigdy nie trzymał się on litery swych europejskich zobowiązań.

"Le Soir" wylicza też zapalne kwestie w UE, które tej jesieni grożą ponownym pogorszeniem sytuacji w strefie euro. Przede wszystkim niebezpieczny jest kryzys społeczny, którego wyrazem są manifestacje w Portugalii, Hiszpanii i Grecji. Pod drugie zwalnia znów wzrost gospodarczy w UE, a budżety wymykają się spod kontroli. W konsekwencji nadal groźna jest utrata zaufania inwestorów i konsumentów - pisze gazeta.

Źródła bliskie Rompuyowi wyjaśniają w rozmowie z "Le Soir", że jego apel jest wezwaniem do przerwania deliberacji i nieporozumień oraz jak najszybszego wdrażania decyzji UE, w sytuacji w której grozi nam kryzys, choć poszczególne kraje biorą się do działania dopiero wtedy, gdy stają nad przepaścią.