Według prezesa Bundesbanku Jensa Weidmanna taka strategia oznacza złamanie zakazu finansowania przez Europejski Bank Centralny deficytu publicznego państw strefy euro, który został zapisany w traktacie z Maastricht.

Aby ustrzec się przed oskarżeniami o łamanie unijnych regulacji, Draghi mówi o warunkach, na których EBC dokona skupu. Na zamkniętym posiedzeniu Parlamentu Europejskiego zapowiedział, że bank będzie kupował wyłącznie obligacje o okresie zapadalności do trzech lat, co w razie konieczności pozwoli mu łatwo wycofać się z inwestycji.

Interwencja będzie także uzależniona od wcześniejszego zawarcia przez Włochy i Hiszpanię porozumienia z Europejskim Mechanizmem Stabilizacji (ESM) i ustalenia formalnego planu uzdrowienia finansów publicznych. To ma oddalić ryzyko, że EBC będzie trwale finansował deficyt „chorych” państw kosztem państw „zdrowych”. Akcja Draghiego to kontrowersyjny krok. Dopiero 12 września niemiecki Trybunał Konstytucyjny określi, czy działalność ESM jest w ogóle zgodna z konstytucją RFN. Presja na prezesa EBC jest jednak ogromna. Jest on postrzegany jako jedyny człowiek, który w krótkiej perspektywie może skutecznie chronić unię walutową.

Rolą EBC jest interweniować w tak trudnej sytuacji – powiedział we wtorek w Rzymie prezydent Francji Francois Hollande po spotkaniu z premierem Włoch Mariem Montim. Polityczne przyzwolenie na interwencję dali też kanclerz Angela Merkel oraz przedstawiciel Niemiec w radzie EBC Joerg Asmussen. Rentowność obligacji Włoch i Hiszpanii jest tak wysoka, bo wpisane są w nią obawy inwestorów o rozpad unii walutowej. To sytuacja, której nie możemy tolerować – powiedział w tym tygodniu Asmussen.

Jednak w tym samym czasie w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel” prezes Bundesbanku Jens Weidmann stanowczo sprzeciwił się planom Draghiego. Dla mnie taka polityka zbyt przypomina finansowanie nieodpowiedzialnych państw poprzez drukowanie pieniędzy – mówił. Weidmann nie może jednak samodzielnie zablokować decyzji 22-osobowej rady EBC.

Europejski Bank Centralny co prawda od wybuchu kryzysu kupował już obligacje zadłużonych krajów unii walutowej, jednak na ograniczoną skalę. Tamta akcja opiewała na sumę 220 mld euro, prawie dziesięciokrotnie mniej niż w tym samym czasie operacja tzw. poluzowania ilościowego Rezerwy Federalnej w USA (skup amerykańskich obligacji). Od kilku miesięcy EBC już nie kupuje obligacji. Teraz z kolei Draghi zapowiedział, że bank zrobi „wszystko”, aby uratować unię walutową. To jest zapewne najbardziej przełomowy moment w historii działalności EBC – uważa Carsten Brzeski, ekonomista banku ING.

Zdaniem analityków JP Morgan Chase w najbliższych tygodniach EBC zacznie jednak akcję zakupu obligacji nie Włoch czy Hiszpanii, ale Portugalii. To bowiem kraj, który zawarł z UE porozumienie o pomocy i ściśle je wypełnia, a mimo to jest karany przez rynki bardzo wysoką rentownością obligacji. Rzym i Madryt za to do tej pory nie wystąpiły formalnie z prośbą o interwencję.