Bomi ma 27 delikatesów, za które płaci w ramach czynszu 7 mln zł miesięcznie. W pierwszych trzech miesiącach tego roku spółka miała blisko 22 mln zł straty. Będziemy prowadzili rozmowy z wynajmującymi. Mogą nam wypowiadać umowy, ale z drugiej strony galeriom handlowym zależy na tym, by mieć u siebie sklepy spożywcze - wyjaśniał Jesionowski podczas piątkowego walnego zgromadzenia spółki, na którym miała być uchwalona emisja akcji.

Centra handlowe, w których funkcjonują delikatesy Bomi, niechętnie wypowiadają się na temat współpracy z siecią i jej przyszłości. Nie udzielamy żadnych informacji – usłyszeliśmy w jednym z centrów handlowych na Mazowszu.

Niektórzy właściciele galerii handlowych narzekają, że ograniczanie asortymentu przez sieć handlową powoduje, iż klienci coraz mniej chętnie odwiedzają ich centra.

Bomi straciło już pierwszą lokalizację - na początku lipca w CH Jupiter w Warszawie. Administracja centrum nie podaje, co było bezpośrednią przyczyną zamknięcia sklepu. Wiadomo, że prowadzone są rozmowy z dwiema sieciami spożywczymi, które mają wynająć powierzchnię po Bomi. Otwarcie nowego sklepu planowane jest na wrzesień.

Nad przejęciem niektórych sklepów Bomi zastanawia się konkurencyjna sieć supermarketów Piotr i Paweł. Błażej Patryn z biura prasowego Piotra i Pawła przyznaje, że firma otrzymała takie propozycje, ale negocjacje mogą być skomplikowane ze względu na trudną sytuację Bomi.

W poniedziałek giełdowy kurs Bomi wzrósł o 30 proc., do 0,43 zł.