Sieć delikatesów chce, by BRE Bank, PKO BP, Pekao i inni wierzyciele zredukowali o połowę zadłużenie wynoszące 200 mln zł. Wniosek o upadłość układową trafił do sądu przedwczoraj, ale już 26 czerwca na forum Bankier.pl ukazał się wpis informujący, że 10 lipca Bomi ogłosi upadłość. Jego autor powoływał się na informację, którą mieli w tej sprawie otrzymać ajenci sklepów.

Nie przesyłałem takiej informacji – zaprzecza Witold Jesionowski, prezes Bomi. Sugeruje, że termin 10 lipca mógł wynikać z samodzielnych szacunków autora. Podstawą do spekulacji mogły być przebieg i wskazywane przez spółkę terminy negocjacji z bankiem Pekao o przedłużeniu finansowania delikatesów. Tyle że na podstawie ogólnie dostępnych informacji trudno było wskazać tę datę. Z wypowiedzi szefa Bomi wynika, że podając informację o przedłużeniu dostępu do kredytu do 6 lipca, zarówno spółka, jak i bank zakładały, że ostatecznym terminem będzie 9 lipca. Ale firma nie podała tego w komunikacie. Prezes Bomi sugeruje więc, że – jeśli faktycznie informacja wypłynęła od kogoś – to być może od drugiej strony, czyli Pekao.

Sprawa już trafiła pod lupę Komisji Nadzoru Finansowego. Standardowo analizujemy warstwę informacyjną tego typu zdarzeń – wyjaśnia Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Nie zdradza szczegółów. Wody w usta nabiera też Pekao. Nie komentujemy relacji między bankiem a klientami – ucina Tomasz Bogusławski z biura prasowego banku.

Analitycy zwracają uwagę, że sprawa może być przygrywką do przepychanek między zarządem a BRE Bankiem, Pekao i PKO BP. Prezes Bomi nie kryje, że zachowanie banków, które odcięły firmę od finansowania, jest co najmniej dziwne. Jak twierdzi – instytucje finansowe nie mają atutów w ręku. Zadłużenie przekraczające 200 mln zł jest słabo zabezpieczone. Np. zabezpieczeniem 120 mln zł kredytu w PKO BP jest... logo Bomi.

Banki mówią: wyście pożyczyli. A ja im odpowiadam: to spółka pożyczyła przed laty, a wy wierzyliście, że będzie dobrze – mówi Jesionowski, który kieruje firmą od trzech miesięcy. Według niego spółka może działać z powodzeniem jeszcze długo pod warunkiem redukcji zadłużenia o 50 proc. i przeprowadzenia restrukturyzacji. Chodzi m.in. o renegocjowanie umów wynajmu powierzchni handlowych i sprzedaż niektórych aktywów, w tym spółki Rabat Services, która zajmuje się dystrybucją towarów. W piątek akcjonariusze mają zdecydować o podwyższeniu kapitału akcyjnego o prawie 50 mln zł.

W sporze z bankami eksperci większe szanse dają Jesionowskiemu. Opcja upadłości układowej wydaje się bardziej prawdopodobna. W ten sposób wierzyciele będą w stanie odzyskać więcej niż w przypadku upadłości likwidacyjnej – uważa Maciej Kabat z DM AmerBrokers. Nie bez znaczenia dla gdańskiego sądu będzie też kwestia utrzymania miejsc pracy. Spółka zatrudnia 3 tys. osób.

Po gigantycznej przecenie w trakcie ostatnich sesji wczoraj na koniec dnia spółkę wyceniono na 32 gr. To tyle, ile przedwczoraj, ale w ciągu dnia walory spółki drożały nawet o 10 proc. Takie wahania to okazja do zarobku, ale z dużym ryzykiem – twierdzi Kabat.