Ze statystyk bankowców wynika, że Polacy pomału przekonują się do oszczędzania. O ile w 2002 roku na kontach i lokatach w bankach mieli niewiele ponad 200 mld zł, o tyle teraz mają już niemal 500 mld zł. A to tylko pieniądze, jakie trzymają w bankach. Prawie drugie tyle nasi rodacy zainwestowali w akcje czy obligacje.

Dzięki przeprowadzonej pod koniec ubiegłego wieku reformie emerytalnej również fundusze zajmujące się gromadzeniem pieniędzy na starość rosną w siłę. Na znaczeniu zyskały także fundusze inwestycyjne. Obecnie ulokowanych jest w nich niemal 7 proc. oszczędności, co umieszcza nas w środku europejskiej stawki.

Niestety pod względem ogólnej wartości oszczędności na tle innych krajów nie mamy się czym pochwalić. W przeliczeniu na euro depozyty polskich gospodarstw domowych to 106 mld. Niby dużo, ale wystarczy spojrzeć, ile pieniędzy ulokowali w ten sposób np. Niemcy czy Amerykanie, by okazało się, że nam do nich jeszcze bardzo daleko. Ci pierwsi na kontach i lokatach mają ponad 1,7 biliona euro. Ci drudzy aż 6,7 biliona.

Statystyka nie wygląda także dobrze, gdy oszczędności zostaną przeliczone na jednego mieszkańca. Polak przeciętnie ma w banku 2,9 tys. euro, a taki Belg aż 25,6 tys. euro. To wydaje się naturalne, bo mieszkańcy zachodniej Europy oszczędności gromadzą od wielu lat. My dopiero od kilkunastu – mówi Piotr Grzybczak, dyrektor zarządzający banku BGŻ Optima.

Niestety, nawet narody, które swoje bogactwo zaczęły budować w tym samym okresie co my, wyprzedziły nas w tej konkurencji. Statystyczny Czech trzyma w banku 6,7 tys. euro.

Analitycy Optimy, którzy przygotowali raport na temat oszczędności Polaków, są jednak zdania, że w najbliższych latach nasze zasoby będą się zwiększać. Prognozują, że za cztery lata na kontach i lokatach będziemy mieć ponad 600 mld zł. Dzięki utrzymującemu się wzrostowi gospodarczemu na popularności powinny zyskiwać także fundusze inwestycyjne i giełda.

Niepokoi jednak, że Polacy preferują lokowanie środków na krótkie okresy. Aż 25 proc. klientów banków ma oszczędności na lokatach z miesięcznym terminem zapadalności. Niemal co trzeci z nich pieniądze deponuje na depozytach trzy- i sześciomiesięcznych. Natomiast na lokatach rocznych lub dłuższych jedynie 16 proc. Wciąż mało popularne są indywidualne konta emerytalne, z których w przyszłości ma być wypłacana dodatkowa emerytura. To z dużym prawdopodobieństwem będzie się jednak zmieniać. Między innymi dlatego, że banki zmuszane różnego rodzaju regulacjami do wydłużania przeciętnej długości depozytów będą zachęcać do najdłuższych lokat wysokimi odsetkami.