Decyzja zarządu Bomi ma na celu ochronę interesów spółki, wszystkich wierzycieli, akcjonariuszy oraz pracowników. Powodem decyzji o złożeniu wniosku jest wstrzymanie kredytów w rachunkach bieżących przez banki Pekao, PKO BP i BRE Bank – napisano w komunikacie spółki.

Czarne chmury zbierały się nad firmą już od dawna. Nie sprawdziła się jej strategia rozwijania sieci delikatesów. Od 2008 r. każdy rok kończyła stratą. W 2011 r. było to netto 85 mln zł, a rok wcześniej ponad 106 mln zł.

Bomi liczy na częściową redukcję zadłużenia. Wierzycielom, którym firma jest winna do 15 tys. zł, chce spłacić po 100 proc. Pozostałym zamierza zaproponować częściową redukcję długu i spłatę pozostałej części rozłożoną w czasie w zależności od rodzaju dostawcy. Firma chce też zawrzeć porozumienie z bankami.

Na wczorajszej sesji, zanim pojawiła się informacja o wniosku o upadłość, kurs Bomi spadł o niemal 26 proc. do 32 gr. Jeszcze na początku roku za akcje płacono 2,26 zł.