Trybunał w Karlsruhe postanowi w pierwszej kolejności, czy Gauck może złożyć swój podpis pod obu traktatami do czasu rozstrzygnięcia merytorycznego skarg, które spodziewane jest dopiero za kilka miesięcy.

Obie izby niemieckiego parlamentu, Bundestag i Bundesrat, przyjęły pakt fiskalny i EMS dziesięć dni temu wymaganą większością dwóch trzecich głosów. Przeciwnicy obu traktatów uważają, że nowe prawa zbyt mocno ingerują w kompetencje parlamentu narodowego w sprawach budżetowych i naruszają zasady demokracji.

Obie ustawy miały wejść w życie 1 lipca. Kanclerz Angela Merkel zabiegała ze względów prestiżowych o to, by Niemcy, największa gospodarka UE, znalazły się w pierwszej grupie krajów, które zaaprobowały ważne dla eurolandu i całej wspólnoty europejskiej projekty.

Skargi wstrzymały jednak proces ratyfikacji paktu fiskalnego o wzmocnieniu dyscypliny budżetowej oraz Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego na wsparcie zadłużonych krajów strefy euro. Zgodnie z sugestią sądu konstytucyjnego prezydent Gauck zapowiedział, że zaczeka z podpisaniem ustaw ratyfikacyjnych, do czasu rozpatrzenia skarg.

W minionych dziesięciu dniach do Karlsruhe wpłynęło sześć wniosków o sprawdzenie zgodności traktatów z niemiecką konstytucją. Wśród wnioskodawców są opozycyjna partia Linke (Lewica), eurosceptyczny poseł bawarskiej CSU Peter Gauweiler oraz stowarzyszenie "Więcej Demokracji", które zgromadziło pod skargą 12 tys. podpisów, a także ugrupowanie Freie Waehler (Wolni Wyborcy).

Niemiecki rząd będzie reprezentował podczas rozprawy minister finansów Wolfgang Schaeuble.

Przedstawiciele największych niemieckich partii, które poparły oba traktaty, spodziewają się decyzji zgodnej z ich oczekiwaniami. Jesteśmy przekonani, że uchwalone przez nas ustawy przejdą pomyślnie kontrolę Trybunału Konstytucyjnego - powiedział minister gospodarki Philipp Roesler w wywiadzie dla dziennika "Bild" (wydanie poniedziałkowe).

Przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert (CDU) ostrzegł przed negatywnymi skutkami zablokowania przez Karlsruhe paktu fiskalnego i EMS "nie tylko dla Niemiec ale dla całej zjednoczonej Europy". Dlatego nie mam wątpliwości, że wydając wyrok Trybunał Konstytucyjny weźmie ten kontekst pod uwagę - powiedział Lammert. Szef największej partii opozycyjnej - SPD, Sigmar Gabriel, wyraził przekonanie, że sędziowie nie zakwestionują merytorycznej strony obu ustaw.

Prezydent Gauck wyraził tymczasem zrozumienie dla obaw obywateli. "Autorzy skarg mają pełne prawo do wyrażania swoich zastrzeżeń" - powiedział prezydent Niemiec, apelując do Merkel o lepsze wyjaśnienie rodakom kontrowersyjnych ustaw. "Jej obowiązkiem jest szczegółowe opisanie, co (te ustawy) oznaczają, także z punktu widzenia podatników" - powiedział Gauck.

We wcześniejszych orzeczeniach, dotyczących m.in. pomocy dla Grecji, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego uznali przekazywanie przez niemieckie władze kompetencji i praw Unii Europejskiej za dozwolone, zastrzegając jednak, że istnieje granica, której nie można przekroczyć bez zmiany konstytucji. Taką zmianę musiałoby zaakceptować w referendum społeczeństwo Niemiec.

Jak pisze dpa, podpisanie ustaw przez prezydenta oznacza w świetle prawa międzynarodowego akceptację ich przez Niemcy, nawet jeśli Trybunał uzna je później za niezgodne z konstytucją.