Azjatycka inwestycja polskich spółek chemicznych trafiła na półkę. Powód? Obie firmy mają ważniejsze sprawy: bronią się przed przejęciem i szykują inne projekty. Przedsięwzięcie Azotów Tarnów (AT) i ZA Puławy (ZAP) miało być wizytówką rodzimej chemii. Na słowach na razie się skończyło.

Obie firmy podpisały porozumienie o współpracy przy tym projekcie w listopadzie ubiegłego roku, ale do tej pory niewiele się wydarzyło. Nie znalazły ani lokalizacji, ani partnera. Choć Paweł Jarczewski, prezes ZAP, zapewnia, że tego typu projekty nie są realizowane z dnia na dzień, a azjatycka inwestycja to jedna z ważnych ścieżek rozwoju Puław, to przyznaje, iż co innego na razie zaprząta mu głowę.

W tym momencie ważniejsze dla nas jest skupienie się na kontynuacji prac nad wspólnym z PGE projektem energetycznym. Nabrał on realnych kształtów i teraz czas na wybór generalnego wykonawcy. To kolejny krok do dywersyfikacji źródeł surowców i zwiększenia przychodów naszej grupy – wyjaśnia "DGP" prezes Jarczewski.

Ale to niejedyny problem, z którym musi się zmierzyć ZAP. Zarząd koncentruje się teraz na obronie przed przejęciem zakładów przez Synthos. Spółka związana z Michałem Sołowowem chce skupić co najmniej 80 proc. ZAP. Dziś ruszają zapisy w wezwaniu na Puławy. Producent nawozów zapowiada, że będzie przekonywał akcjonariuszy do odrzucenia oferty Synthosu, m.in. z uwagi na to, że firma ta działa w innym obszarze niż ZAP i przejęcie nie wiązałoby się z rozwojem technologii Puław. A pod tym względem Puławy nie mają się czego wstydzić. ZAP jest wspólnie z AT właścicielem technologii i kilku patentów związanych z produkcją kaprolaktamu.

Również Azotom Tarnów nie zależy na szybkim zrealizowaniu wspólnego projektu. Jerzy Marciniak, prezes AT, wyjaśnia nam, że azjatyckie plany są na etapie analiz i na razie, z uwagi na wezwanie na akcje ZAP, nie będzie naciskał na ich realizację. Tym bardziej że sam Tarnów również zmaga się z próbą wrogiego przejęcia przez rosyjski Acron. Nie wiadomo, jakie jest stanowisko Rosjan wobec chińskiej inwestycji. Z naszych informacji wynika jednak, że Synthos chciałby kontynuować projekt budowy fabryki kaprolaktamu. Lubimy inwestować za granicą, a ten kierunek ekspansji wydaje nam się bardzo interesujący – mówi Tomasz Kalwat, szef Synthosu. Puławy są jednym z największych polskich eksporterów na chiński rynek. Na Daleki Wschód trafia prawie cała produkcja kaprolaktamu ZAP.