Jutro Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podpisze z KGHM i trzema spółkami energetycznymi umowę o współpracy przy wierceniach gazu łupkowego. Na wiercenia partnerzy wydadzą ponad 1,5 mld zł. Prawie połowę tej kwoty ma wyłożyć miedziowy gigant, który jako jedyny zostanie dopuszczony przez PGNiG do samych wierceń. Energetycy dołożą drugie tyle, ale nie będą angażować się w prace.

A to dopiero początek inwestycyjnej ofensywy firm związanych ze Skarbem Państwa. Umowa PGNiG, KGHM, PGE, Tauronu i Enei to pierwszy tego typu sojusz. Ale mają być kolejne - wspomniane Azoty Tarnów i PKN Orlen.

Choć kooperacja przy poszukiwaniach gazu między PGNiG i Orlenem wydaje się najbardziej naturalna, dotąd obie firmy nie połączyły sił. Teraz się to zmieni. Mikołaj Budzanowski, minister skarbu, powiedział DGP, że nie wyklucza współpracy spółek "na zasadach równego partnerstwa". W praktyce miałoby to oznaczać wejście Orlenu na część z 15 koncesji PGNiG. Płocka spółka prowadziłaby zarówno poszukiwania, jak i później wydobycie.

Skąd udział branży chemicznej? Firmy z tego sektora są największym odbiorcą przemysłowym gazu ziemnego i głównym klientem PGNiG. Zużywają rocznie znacznie ponad 2 mld m sześc. surowca. Resort skarbu potwierdza, że są plany zaangażowania branży chemicznej w poszukiwania gazu łupkowego. Zakłady azotowe z Tarnowa na początek miałyby współpracować z PGNiG w ramach jednej z koncesji tego koncernu.

Cel tej niespotykanej dotąd mobilizacji spółek Skarbu Państwa jest jasny. Minister Budzanowski wyznaczył go już kilka miesięcy temu. Chodzi o uruchomienie pierwszego wydobycia gazu z łupków już za 2 – 3 lata.