Bruksela waha się, czy wyłożyć połowę kwoty na opłacenie gigantycznego rachunku. Wiceminister transportu Andrzej Massel zapewnia, że rząd wie, jak rozwiać wątpliwości unijnych urzędników i projekt nie jest zagrożony. Potwierdził nam, że pociąg w polskiej wersji będzie nazywał się Bielik i zapowiedział, że po Euro 2012 PKP Intercity planuje wmurowanie kamienia węgielnego pod bazę serwisową dla pendolino na Olszynce Grochowskiej w Warszawie.

Papierowy przyspieszacz

Kontrakt na 20 pociągów wraz z ich utrzymaniem przez 15 lat wart jest 665 mln euro. Umowę z francuskim Alstomem na 20 składów podpisano w maju ub.r. Połowa wartości kontraktu miała zostać sfinansowana przez Unię; reszta z kredytu z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI). Ale Bruksela wstrzymała procedurę potwierdzenia dofinansowania do czasu wyjaśnienia wątpliwości.

Wątpliwości Brukseli wzbudza m.in. zbyt mała prędkość pociągów. Kolej zadeklarowała, że pendolino będą jeździć do 200 km/godz., ale tylko na południe od stolicy. Maksymalna prędkość między Warszawą i Gdańskiem to przy obecnych przepisach 160 km/godz. Hamulcem jest brak tzw. wychylnego pudła, które ułatwia składom pokonywanie łuków. Wyposażone w taki system pendolino jeżdżą w Europie z prędkością 250 km/godz. Producent nie zaoferował go w przetargu, redukując własne koszty o 8 – 10 proc.

Resort transportu ma plan awaryjny. – Przygotowujemy zmianę rozporządzenia w sprawie warunków technicznych usytuowania budowli kolejowych. Spróbujemy wykorzystać złagodzone wartości przyspieszeń na łukach do wyznaczenia nowych prędkości – mówi wiceminister transportu Andrzej Massel.

Jeśli się uda, pendolino pojadą na odcinku z Tczewa do Malborka 200 km/godz., a na CMK nawet ponad 220 km/godz.

Czy przyspieszanie Bielika na łukach nie jest ryzykowne? – Nie ma zagrożenia, bo polskie normy przewidują tu duży margines. Większa prędkość może się odbić jedynie na komforcie pasażerów – mówi dyrektor Instytutu Kolejnictwa Andrzej Żurkowski.

Wątpliwości Komisji Europejskiej dotyczą też 10-letniej umowy na świadczenie przewozów międzywojewódzkich, którą PKP IC podpisała z resortem transportu. Miała być ona gwarancją dla EBI. Bruksela bada, czy nie jest to niedozwolona pomoc publiczna.

Objazdem nad morze

Remont 350 km trasy E65 z Trójmiasta do Warszawy za 10 mld zł to największa inwestycja PKP PLK. Trwa od 2007 r. Na czas Euro 2012 prace zostały przerwane, dlatego niektóre pociągi pokonują trasę w 4 godz. 40 min. Po zakończeniu imprezy roboty zostaną wznowione, a pociągi pojadą nie krócej niż 5 godz. 30 min. W 2013 r. pasażerów czeka kolejny szok. Przez kilka miesięcy nie będzie pociągów z Warszawy do Gdańska przez Działdowo, Iławę i Malbork. Zostaną skierowane trasą przez Kutno, Bydgoszcz i Tczew. Czas przejazdu wyniesie ok. 5 godz. Mieszkańcy odcinka między Działdowem i Malborkiem będą skazani na komunikację autobusową.