Trzeba zachować czujność. Podnoszenie cen ETS decyzją administracyjną byłoby szalone – twierdzi osoba związana z resortem gospodarki. Dodaje, że według szacunków cena węgla kamiennego dla energetyki zawodowej sięga 11,54 zł za GJ, a brunatnego – 7,1 zł. Tymczasem mniej emisyjny gaz ziemny kosztuje 24,5 zł za 1 GJ, a paliwa ciekłe – ponad 49 zł.

W miniony piątek Polska po raz trzeci zawetowała zaostrzenie celów redukcji emisji CO2 przez UE – tym razem nie poparliśmy wniosków w sprawie proponowanej przez KE energetycznej mapy drogowej 2050, czyli planu dochodzenia do niemal bezemisyjnej produkcji energii w 2050 r. Rząd chce, by dalsze cele redukcyjne po 2020 r. nie były określone do czasu zawarcia globalnego porozumienia w sprawie redukcji gazów cieplarnianych. Powód? Europa generuje 17 proc. emisji, Chiny i USA – 45 proc. Jak podaje Międzynarodowa Agencja Energetyczna, różnica między 20-proc. a 30-proc. redukcją emisji CO2 przez całą UE znaczy tyle, co dwutygodniowa emisja Chin.

Dlatego nasz resort gospodarki postuluje, by Unia skupiła się na poprawie efektywności energetycznej. To właśnie efektywne gospodarowanie energią okazuje się najbardziej opłacalnym rozwiązaniem. Z najnowszego raportu firmy McKinsey wynika, że o ile w 2050 r. średni koszt redukcji emisji CO2, przy zastosowaniu odnawialnych źródeł energii, wyniesie 44 euro za tonę, o tyle dzięki zwiększeniu efektywności energetycznej generowane będą już korzyści na poziomie 52 euro/t. Średni koszt redukcji w przypadku energii jądrowej wyniesie 30 euro/t, a dla technologii CCS, czyli wychwytywania i składowania CO2, aż 80 euro/t.