Największą liczbę w tej grupie stanowią osoby zamożne, z miesięcznym dochodem powyżej 7,1 tys. zł brutto. Przeciętnie zarabiają jednak 15 tys. zł. Osób bogatych, charakteryzujących się płynnymi aktywami o wartości powyżej 1 mln dol. i miesięcznym dochodem brutto powyżej 20 tys. zł, jest już około 50 tys.

Przedsiębiorcy górą

Dane te dowodzą, że światowy kryzys nie wpłynął zasadniczo na liczbę bogatych i zamożnych Polaków. Ich liczba urosła w 2011 r. szybciej, niż oczekiwali analitycy. Spodziewano się, że wzrośnie o około 20 tys. Przyrost był o 10 tys. większy.

Blisko 45 proc. osób bogatych i zamożnych stanowią przedsiębiorcy posiadający własne firmy, które są dla nich głównym źródłem dochodów. To dowód na to, że Polacy znaleźli swoje miejsce w okresie spowolnienia gospodarczego, które potrafili wykorzystać do swoich celów. Sytuacja polskich przedsiębiorstw bardzo się poprawiła w ostatnim roku. Wpływ na to miał nie tylko rosnący popyt wewnętrzny, lecz także zwiększone możliwości eksportowe – podkreśla prof. Tomasz Panek z SGH.

Podbijaniu zagranicznych rynków sprzyjały słaby złoty, a także wysoka jakość naszych wyrobów przy umiarkowanej cenie. Dlatego jedną z branż, która wyraźnie poprawiła swoje obroty, a tym samym i zyski, był handel, w tym spożywczy.

Ale nie tylko przedsiębiorcy prowadzący własny biznes zasilają elitę bogaczy. W ubiegłym roku co dziesiąty bogaty i zamożny Polak wykonywał wolny zawód, a 19 proc. było zatrudnionych na specjalistycznych stanowiskach.

Jak zauważa prof. Tomasz Panek, ubiegły rok był też tym, w którym zauważalny był wzrost wynagrodzeń na stanowiskach menedżerskich.

Osoby zatrudnione w dużych przedsiębiorstwach na stanowiskach prezesa firmy, dyrektora działu, kierownika jednostki, stanowiły aż 16 proc. najzamożniejszych Polaków – wyjaśnia Andrzej Marczak, partner w firmie badawczej KPMG.

Do przyspieszenia tempa wzrostu liczby zamożnych i bogatych przyczyniły się też rosnące w zeszłym roku wynagrodzenia.

A jednak za biedni

Dzięki temu delikatnie zwiększyła się liczba osób zajmujących specjalistyczne stanowiska w przedsiębiorstwach, które minimalnie przekroczyły dochodowy próg przynależności do grona bogatych i zamożnych – dodaje Andrzej Marczak.

Bogacenie się społeczeństwa to dobry sygnał dla części polskiego rynku detalicznego. Osoby bogate i zamożne w największej części generują bowiem popyt na dobra luksusowe. Jest więc szansa, że wart obecnie około 1,3 mld dol. rynek dóbr luksusowych zwiększy swoją wartość w ciągu najbliższych trzech lat do kwoty większej niż oczekiwane 1,6 mld dol.

Będzie to jednak możliwe dopiero wówczas, gdy dostępność marek luksusowych w Polsce wzrośnie. Na razie bowiem dostępne są zaledwie w kilku miastach. Najwięcej jest ich w Warszawie i aglomeracji śląskiej. Ale dla co trzeciej luksusowej marki jesteśmy wciąż za biedni, więc nie ma jej jeszcze w Polsce.