Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by przekonać Greków, by Grecja pozostała w strefie euro, i by przekonać Europejczyków do konieczności jej zatrzymania (w euro) - powiedział nowy prezydent Francji Francois Hollande w środę, po spotkaniu z premierem Hiszpanii Mariano Rajoyem.

Od czasu wybuchu kryzysu w październiku 2008 roku odbyły się już 24 szczyty UE, które zdominowała sytuacja zadłużonej Grecji i innych państw strefy euro. Bazą dla tych antykryzysowych szczytów w Brukseli były wcześniejsze uzgodnienia między byłym prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym i kanclerz Niemiec Angelą Merkel, czyli francusko-niemieckim motorem ochrzczonym przez media "Merkozy". Ich porozumienia były tym łatwiejsze, że należeli do tej samej chadeckiej rodziny politycznej Europejskiej Partii Ludowej.

Nieformalny środowy szczyt UE, który rozpoczyna się o godz. 19 w Brukseli, będzie premierowym występem na arenie europejskiej dla socjaldemokraty Francois Hollande'a. Jak od wielu dni komentują obserwatorzy w Brukseli, Berlinie czy Paryżu, Hollande i Merkel więcej dzieli niż łączy jeżeli chodzi o rozwiązania ws. kryzysu euro i nie pojawią się na szczycie UE z gotowym kompromisem.

Najbardziej widoczny punkt sporny to projekt emisji przez strefę euro wspólnych papierów dłużnych tzw. euroobligacji. Znalazły się one w programie szczytu właśnie na wniosek Hollande'a, mimo zdecydowanego sprzeciwu Niemiec wobec tego pomysłu. Prezydent Francji przed szczytem nie spotkał się z Merkel, natomiast - jak piszą francuscy komentatorzy - budował koalicję państw popierających euroobligacje. Ma poparcie premiera Włoch Mario Montiego i innych krajów Południa, a także premiera Luksemburga Jean-Claude'a Junckera i kanclerza Austrii, socjaldemokraty Wernera Faymanna.

Niemcy wspierane są przez Finlandię i Holandię, czyli kraje, które cieszą się obecnie najwyższą oceną wiarygodności kredytowej i w związku z tym ponoszą najniższe koszty obsługi swego długu.

Dopóki kraje prowadzą własną politykę budżetową, nie ma mowy o wspólnych gwarancjach na obligacje - podtrzymał sprzeciw Berlina minister finansów Wolfgang Schaeuble. Niemcy obawiają się, że wspólne euroobligacje mogłyby zwiększyć ryzyko niebezpiecznych zachowań ze strony niektórych niezdyscyplinowanych państw wspólnej waluty.

Inne tematy, gdzie nie ma porozumienia francusko-niemieckiego, to m.in. umożliwienie rekapitalizacji banków, w pierwszej kolejności hiszpańskich, bezpośrednio z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, czy wreszcie zwiększenie uprawnień Europejskiego Banku Centralnego w walce z kryzysem, by zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa greckiego na inne kraje, jak Hiszpania.

Najbardziej drażliwy temat szczytu to jednak Grecja i możliwe powyborcze scenariusze dla tego kraju, łącznie z groźbą wyjścia ze strefy euro. W środę agencja Reuters podała, że na poniedziałkowym spotkaniu grupy roboczej Eurogrupy (Eurogroup Working Group - ciała przygotowującego posiedzenia ministrów finansów strefy euro) uzgodniono, że kraje eurogrupy przygotują plany na wypadek wyjścia Grecji z euro.

Merkel i Hollande, jak zapewniają dyplomaci Niemiec i Francji, zgadzają się, że Grecja powinna pozostać w strefie euro. Ale jeszcze w środę przed szczytem nie było między nimi zgody, jaki sygnał UE powinna wysłać Grekom na trzy tygodnie przed ponownymi wyborami 17 czerwca.

W ubiegłym tygodniu źródła unijne powiedziały, że po szczycie należy spodziewać się, iż Grecy otrzymają "mieszany" przekaz. Z jednej strony usłyszą, że miejsce Grecji jest w rodzinie europejskiej, ale z drugiej strony dowiedzą się też, że jeżeli wyłoniony po wyborach 17 czerwca rząd odrzuci program reform, to konsekwencją może być wyjście kraju ze strefy euro.

Jeśli powstanie rząd złożony z partii przeciwnych oszczędnościom, ale jednocześnie chcących, by Grecja pozostała w strefie euro, to Unia będzie wywierać presję, by wybrały albo jedno, albo drugie - powiedziały unijne źródła na spotkaniu z grupą dziennikarzy. Niewykluczone jednak - jak dodały - że Ateny otrzymają pewną zachętę, np. obietnicę "zwolnienia tempa reform".

W środę tych zapowiedzi nie potwierdził inny dyplomata UE włączony w negocjacje. Ogłaszanie jakiegoś ustępstwa teraz mogłoby tylko wzmocnić partie radykalne w Grecji - powiedział.

Oficjalny temat środowego szczytu to jednak wsparcie wzrostu gospodarczego i zatrudnienia w UE. Po wzmocnieniu dyscypliny finansowej głównym problemem unijnym jest teraz groźba recesji i rekordowe bezrobocie w strefie euro - na poziomie 10,9 proc.

Presję na przyjęcie przez UE "paktu wsparcia wzrostu" wywiera Hollande, który zapowiedział podczas kampanii, że jeśli wygra wybory, to nie ratyfikuje w obecnym kształcie paktu fiskalnego UE, wymuszającego dyscyplinę finansową. Szef państwa francuskiego domaga się, by do dokumentu przyjętego pod presję Niemiec przez 25 państw UE (bez Czech i Wielkiej Brytanii) dodać część dotyczącą wzrostu. Merkel zapowiedziała, że nie zgadza się na renegocjację paktu fiskalnego, ale przyznała, że UE powinna na szczycie 28-29 czerwca przyjąć plan wsparcia wzrostu. Ma on obejmować m.in. zwiększenie o 10 mld euro kapitału Europejskiego Banku Inwestycyjnego czy finansowanie projektów infrastrukturalnych poprzez emisję wspólnych obligacji (chodzi o tzw. project bonds, nie zaś o euroobligacje).