T-Mobile free, oprócz nielimitowanych rozmów i SMS-ów, oferuje dowolną liczbę MMS-ów. W odróżnieniu od Playa, T-Mobile od razu ruszył też z ofertą dla biznesu. Operator daje też na start 250 MB (większy o 50 MB niż w Playu) pakiet internetowy, ale po pierwszym miesiącu za darmo każe za niego płacić 7 zł (też jak w Playu). W wyższych cenowo ofertach, podobnie jak u konkurenta, klient dostaje 2 GB danych. Taka sama – 19 gr za rozmowy – jest też stawka za rozmowy na numery stacjonarne.

Klienci oczekują braku ograniczeń, pełnej kontroli kosztów i jakości. Wtedy gotowi są zaakceptować wyższą cenę – mówi Grzegorz Bors, członek zarządu Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora T-Mobile, odpowiedzialny za marketing i sprzedaż, niecałą dobę po tym, gdy podobnie wprowadzenie Formuły 4.0 zapowiadał Joergen Bang-Jensen, szef Playa. T-Mobile twierdzi, że pracował nad ofertą od dawna. Play, który początkowo planował rozpoczęcie sprzedaży dziś, nie dał się wyprzedzić i uruchomił ofertę już wczoraj po południu. Marcin Gruszka, rzecznik Playa, odpowiedział wczoraj w marketingowym stylu, że ruch T-Mobile „to idealna kopia idealnej oferty”. Dziś dowiedzieliśmy się, że zmieniamy rynek na lepsze tak dobrze, że aż kopiują nas globalni giganci, tacy jak T-Mobile – dodał.

Plus i Orange na razie nie odpowiedzieli. Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange, podkreśla jednak, że operator „pracuje nad nową ofertą”. Ruch Playa jednak krytykował, twierdząc, że jest to oferta tylko dla bogatych i będzie jedynie marketingowym wabikiem.

W praktyce jednak to rozwiązanie może być dla operatorów bardzo zyskowne. Układamy taryfy tak, aby klientom wydawało się, że płacą mniej – te słowa menedżera jednej z sieci, wypowiedziane w przypływie szczerości na jednej z konferencji, trafnie pasują do obecnych działań.

Operatorzy zarabiają głównie na niedopasowaniu ofert przez klientów – mówi Witold Tomaszewski, redaktor naczelny branżowego serwisu Telepolis.pl. Albo dlatego, że wykupili za mało darmowych minut i przepłacają, albo płacą wysoki rachunek za ofertę, której i tak nie wykorzystują.

Średni czas wydzwaniany w ubiegłym roku przez klientów T-Mobile to 219 minut (klienci Orange rozmawiali średnio 235 minut). By dostać taką liczbę darmowych minut, wystarczy w T-Mobile wykupić abonament za 29,90 zł. Zarówno Play, jak i T-Mobile twierdzą, że oferta no-limit jest dla tych, których rachunki przekraczają miesięcznie 80 zł. Ale w takich pakietach dostaje się od 400 do 600 minut, które też mało kto wykorzystuje.

Play szacuje, że ofertą no-limit zainteresuje się nawet 5 mln klientów, T-Mobile – że tylko 0,5 mln. Płaska stawka może jednak okazać się groźna dla operatorów – klient, który już się na nią zdecyduje, nigdy więcej nie zapłaci wyższego rachunku, jak to się dzieje w przypadku np. przekroczenia darmowego limitu w tradycyjnych abonamentach.