W styczniu polskie firmy sprzedały za granicą produkty rolno-spożywcze za blisko 1,2 mld euro – wynika ze wstępnych danych resortu gospodarki. Było to o 8,4 proc. więcej niż przed rokiem. W następnych miesiącach też będzie wzrost eksportu, tyle że mniejszy.

Prognozuję, że w tym roku sprzedaż towarów rolno-spożywczych na rynkach zagranicznych zwiększy się o 3 – 8 proc. – mówi Michał Koleśnikow, ekonomista BGŻ. Tempo wzrostu eksportu będzie więc dużo wolniejsze niż w roku ubiegłym, gdy wyniosło 11,8 proc. Powodem będzie spadek cen surowców rolnych i żywności na światowych rynkach oraz spowolnienie gospodarcze ważnych partnerów handlowych Polski – wyjaśnia Koleśnikow. Do tego dojdzie prognozowany przez analityków wzrost kursu złotego. Przewidujemy też spadek produkcji niektórych ważnych produktów rolnych, np. mięsa wieprzowego i wołowego, co też wpłynie na poziom sprzedaży polskiej żywności za granicą – podkreśla Koleśnikow.

W pesymistycznym scenariuszu w tym roku eksport może być o 400 mln euro większy niż w roku ubiegłym, a w optymistycznym o 1,2 mld euro większy, podczas gdy w 2011 r. wzrósł w stosunku do roku poprzedniego o blisko 1,6 mld euro – do 15,1 mld euro.

Eksperci są pewni jednego, afera solna i jajeczna nie powinny wpłynąć na jego poziom. Już nikt o tym nie pamięta – mówi Wiesław Łopaciuk, ekonomista z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Ale nadal trzeba się liczyć z różnymi zagrożeniami. Na przykład Rosja wprowadziła zakaz importu żywych zwierząt, co nas na szczęście nie dotyka, bo do tego kraju sprzedajemy niewiele żywca. Ale wschodni sąsiedzi mogą w przyszłości zakazać eksportu innych produktów, jak to robili w przeszłości – ostrzega Łopaciuk. A Rosji sprzedajemy dużo żywności: w 2011 r. za 806 mln euro.

Łopaciuk jest pewnien – mimo czarnych chmur nasz eksport i tak wzrośnie. Takiej pewności nie mają przedstawiciele niektórych branż. Złoty już się wzmocnił do 4,1 zł za euro, przy takim kursie eksport produktów mleczarskich jest nieopłacalny. Rentowność zapewnia 4,3 zł za euro – twierdzi Dariusz Sapiński, prezes Spółdzielni Mleczarskiej Mlekovita, potentata na polskim rynku. Dodaje, że jeśli obecny kurs złotego się utrzyma, to firmy mleczarskie przegrają konkurencję między innymi z produktami niemieckimi czy francuskimi. A na tę branżę przypada ok. 9 proc. eksportu żywności. I co zrobimy z tym rozlanym mlekiem?