Kierownictwo Alior Banku oficjalnie nie potwierdza informacji o giełdowych planach. Rozważane są różne warianty dokapitalizowania banku w przyszłości. Dotychczas nie zostały podjęte żadne wiążące decyzje w tej sprawie – powiedział DGP tylko Julian Krzyżanowski, ekspert ds. PR w Alior Banku.

Według ekspertów, z którymi rozmawialiśmy, bank potrzebuje kapitału, ponieważ rozwija się intensywnie, a większościowy udziałowiec – włoska grupa przemysłowo-finansowa Carlo Tassara, kontrolowana przez francuskiego miliardera Romaina Zaleskiego – nie kwapi się z jego dokapitalizowaniem. Współczynnik wypłacalności banku – czyli stosunek funduszy własnych do aktywów, pod koniec września ubiegłego roku wynosił 10 proc., podczas gdy średnia rynkowa 13 proc.

Oferta odbędzie się pod hasłem „potrzebujemy kapitału na dynamiczny rozwój”. Tymczasem będzie raczej chodziło o przygotowanie się na wejście w życie nowych przepisów pod nazwą Bazylea III, które zaostrzają wymogi kapitałowe wobec banków – mówi DGP nieoficjalnie analityk jednego z domów maklerskich.

Marcin Materna, analityk Domu Maklerskiego Millennium, szacuje wartość IPO Alior Banku na 400 mln zł przy założeniu, że po debiucie nowi inwestorzy mieliby 40 proc. akcji. Co prawda nie ma wielu informacji na temat sytuacji finansowej tego banku, ale można szacować jego wartość na około 1 mld zł – twierdzi specjalista Millennium DM.

Według analityka Millennium DM Alior Bank nie zanotuje takiej wpadki, jaka w połowie roku stała się udziałem Banku Gospodarki Żywnościowej, kiedy to popyt na akcje był mały i musiano ograniczyć ofertę.

Jeśli tylko jego papiery zostaną zaoferowane po godziwej cenie, z pewnością znajdą nabywców – mówi Materna.

Alior jest postrzegany jako bank dynamiczny, a oferta w porównaniu z ofertą innych banków, np. PKO BP czy BGŻ, nie będzie duża – podkreśla Materna. W porównaniu z innymi bankowymi start-upami uruchomiony pod koniec 2008 r. Alior bardzo szybko osiągnął próg rentowności. Potrzebował na to 3 lat, podczas gdy na przykład mBankowi zajęło to ponad 5 lat, a Allianz Bank, który wystartował w tym samym czasie, nigdy nie zanotował zysku.

Przy wycenie pod uwagę brana będzie rentowność banku, dynamika przychodu, wzrost portfela kredytowego czy przyrost liczby klientów – mówi Szymon Ożóg z Espirito Santo Investment Banku. Pod tym względem Alior powinien uzyskać bardzo dobre oceny ekspertów. W niespełna 4 lata udało mu się zdobyć 1 mln klientów, a pod względem liczby prowadzonych rachunków po II kw. tego roku Alior z sumą ponad 0,5 mln wyprzedził działające od wielu lat na rynku Bank Handlowy czy Getin Noble Bank. Od wielu kwartałów dynamicznie rośnie liczba pozyskiwanych przez niego klientów, m.in. dzięki umożliwieniu dokonywania bezpłatnie opłat za gaz czy prąd w oddziałach banku.

Problem w tym, że – według rynkowych plotek, które pojawiły się we wrześniu 2011 r. – inwestorzy instytucjonalni przymierzali się już do zakupu Alior Banku i nic z tego nie wyszło. Miał być wśród nich m.in. rosyjski Sbierbank, ale miał podobno problem ze zdobyciem zgody na transakcję od Komisji Nadzoru Finansowego i od przejęcia odstąpił.

Dla wielu krajowych analityków Alior Bank jest zagadką. Jeżeli Alior zrealizuje swój plan na 2012 r. i zarobi 400 mln zł, jednocześnie utrzymując relację zysku netto do kapitałów własnych na poziomie dwudziestu kilku procent, to będzie musiał się tłumaczyć, jak udało mu się to osiągnąć i czy takie zyski i ROE, jakie prezentował pod koniec trzeciego kwartału 2011 r., są do utrzymania w przyszłości. Alior jest dla mnie kolosalną zagadką, nie wiem, na czym zarabia tak duże pieniądze – mówi analityk jednego z domów maklerskich.

W niespełna cztery lata Alior Bank zdobył milion klientów.