Chodzi o plan przewidujący, że do 2050 r. państwa UE zredukują emisje CO2 o 80 proc. Choć nie ma żadnego znaczenia prawnego, na jego podstawie mogłyby powstawać projekty dyrektyw.

Dlatego w 2011 r. już raz go zawetowaliśmy i - według nieoficjalnych informacji - jesteśmy gotowi zrobić to po raz drugi. To jest dobry moment, żeby zakwestionować politykę klimatyczną UE, bo z powodu kryzysu rządy nie przywiązują do niej takiej wagi. Mają ważniejsze problemy  - mówi wysoki rangą urzędnik jednego z ministerstw.