Merkel ostrzega: Niemcy nie mogą pomagać bez końca
Niemcy nie mają nieograniczonych możliwości wspierania zadłużonych państw eurolandu - ostrzegła niemiecka kanclerz Angela Merkel w wywiadzie dla kilku europejskich gazet. Jej zdaniem pobudzenie wzrostu i zatrudnienia powinno być w centrum walki z kryzysem.
- Nowy plan unijnego mocarstwa mocno zaboli Polskę
- Szefowa MFW ostrzega: Światu grozi spirala śmierci
- Awantura o pieniądze. Teraz Włochy kontra Niemcy
- Tusk krytykuje Berlin i szuka nowego sojusznika
- O czym marzy Tusk? Przyjąć euro i wygrać mecz
- Unijni bogacze chcą ściąć budżet Wspólnoty
- Merkel jedzie do Chin. Chce prosić o ratunek dla Europy
- Grecja wściekła na Niemcy. "Chcą nam przysłać gauleitera"
- Eksperci ostrzegają. Kryzys obnażył największą porażkę Unii
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wywiad z niemiecką kanclerz zostanie opublikowany w czwartek. Jego omówienie zamieściła w środę w internecie niemiecka "Sueddeutsche Zeitung".
Komentując apele o zwiększenie planowanego stałego funduszu ratunkowego dla euro EMS, Merkel podkreśliła, że kraje z problemem zadłużenia muszą wdrażać reformy, by poprawić swoją sytuację.
Nie ma sensu obiecywać coraz więcej pieniędzy, jeśli nie będziemy walczyć z przyczynami kryzysu - powiedziała.
Jesteśmy solidarni, ale nie można zapominać też o odpowiedzialności za siebie - dodała. Także Niemcy muszą uważać, by na końcu nasze siły się nie wyczerpały, bo nasze możliwości też nie są nieskończone. A to nie pomogłoby Europie - oświadczyła.
Niemiecka kanclerz potwierdziła również, że nadal sprzeciwia się wspólnym obligacjom eurolandu. Według Merkel wspólna odpowiedzialność będzie możliwa wówczas, gdy Europa silniej się zintegruje.
Jeszcze nie zwalczyliśmy kryzysu - podkreśliła. Ale - jak dodała - UE idzie we właściwym kierunku. Myślę, że w sumie udało się dobrze zrównoważyć europejską solidarność i narodową odpowiedzialność - powiedziała.
Zdaniem Merkel w centrum europejskiej polityki antykryzysowej powinny stać - obok dyscypliny finansowej - wzrost gospodarczy oraz miejsca pracy, a na pobudzenie koniunktury należałoby bardziej efektywnie przeznaczyć niewykorzystane środki z unijnych funduszy strukturalnych i spójności.
Jak pisze "SZ", wartość tych funduszy, stanowiących część wieloletniego budżetu UE do 2013 r., sięga 350 mld euro. Prawie 72,9 proc. tych środków jeszcze nie wykorzystano. Merkel oceniła, że te pieniądze powinny zostać oddane do dyspozycji małym przedsiębiorcom i osobom zakładającym własne firmy albo przeznaczone na badania. Niemcy są gotowe przeznaczyć fundusze strukturalne na takie sensowne cele - powiedziała niemiecka kanclerz.
W jej ocenie wzrost gospodarczy można również stymulować bez środków finansowych, np. poprzez liberalizację rynku pracy i prywatyzację.
Według Merkel obawy przed silnymi i dominującymi Niemcami w UE są bezpodstawne, choć trzeba je traktować poważnie. Nikomu by też nie pomogło, gdyby Niemcy były słabsze - oceniła. Niemiecka kanclerz uważa, że nierównowaga między państwami członkowskimi UE musi zostać z czasem ograniczona.
Ostrzegła też przed odwoływaniem się w czasie kryzysu do stare stereotypów na temat krajów europejskich. Niemcy są tak różnorodne, jak wszystkie inne narody w Europie. Możemy pogrzebać stare stereotypy - oceniła.
Zdaniem niemieckiej kanclerz celem integracji powinna być unia polityczna, w której państwa krok po kroku zbliżają się we wszystkich dziedzinach swojej polityki. W ramach tego procesu Komisja Europejska miałaby otrzymywać więcej kompetencji i funkcjonować jak rząd, a Rada złożona z szefów rządu byłaby swego rodzaju drugą izbą.
Oprócz "Sueddeutsche Zeitung" wywiad z Angelą Merkel mają zamieścić w czwartek: hiszpański "El Pais", francuski "Le Monde", brytyjski "Guardian", włoska "La Stampa" oraz "Gazeta Wyborcza".
Źródło: PAP














































~faktycznie2012-01-26 12:25
Radek miał rację.
Rozdmuchali przepływy gospodarcze w Unii przez swoje sprytne "projekty" to teraz niech leczą podbite kraje.
Z każdego 1 eur dotacji 80 eurocentow wraca do Niemiec poprzez dostawę technologii, maszyn , know how, prowizji instytucji finansowych.
Dobrze , że nie uwierzyliśmy w boom np. budowlany jak w Hiszpanii uwierzono w deweloperke.
~vp2012-01-26 04:00
@ sefe pomyliłeś się powinieneś napisać syf, bo tak można nazwać taki odpad ludzki . Niestety tylko ludziom zdarza się trzymać w swoim gronie coś takiego jak ty ,przyroda radzi sobie z takim czymś bezbłędnie . Czyli utylizuje?
~Zuzia2012-01-25 20:14
Pomieszanie z poplątaniem. Wprowadzenie €uro miało podłoże czysto polityczne, a nie ekonomiczne. Wspólną walutę można wprowadzić tylko na obszarze homogenicznym ekonomicznie. A tu – co krok to różnice o 180 stopni. Przykład – stopy procentowe ustalane w Europejskim Centralnym Banku im Frankfurt am Main – są idealne dla Niemiec, jako takie dla Francji i tragiczne w skutkach dla Grecji czy Portugalii. Pamiętać przy tym trzeba, że Niemcy zyskały krocie na wprowadzeniu €uro (dewaluacja DM o 21% i lawinowy wzrost eksportu). Teraz cały ten układ się sypie – bo musi. Żadna integracja tego nie odwróci. Już raz usiłowano integrować sukę ze słoniem. Zawarli małżeństwo. Podczas nocy poślubnej doszło do wytrysku - i suce łeb urwało. Tak to bywa z integracją (w stylu Unijnoeuropejskim – czyli na siłę i bez myślenia). Komu – następnemu – po Grecji – łeb urwie ?
~sefe2012-01-25 19:34
vp , ty tępy ,wyzbyty honoru , godności i, dumy prlowski produkcie s...j do "męża stanu " i zabierz ze sobą udających polski rząd , "mężow stanu" i s...j JUŻ . Szybko PO was wywietrzymy.
~elb2012-01-25 16:46
No i wszystko jasne . Wiemy już dokąd k r o c z y m y Towarzysze z Niemiec nas POprowadzą.
"Zdaniem niemieckiej kanclerz celem integracji powinna być unia polityczna, w której państwa krok po kroku zbliżają się we wszystkich dziedzinach swojej polityki. W ramach tego procesu Komisja Europejska miałaby otrzymywać więcej kompetencji i funkcjonować jak rząd, a Rada złożona z szefów rządu byłaby swego rodzaju drugą izbą."
~vp2012-01-25 16:24
To prawdziwy mąż stanu do którego próbuje podwiesić się Sarkozy bo marzy mu się następna niezasłużona kadencja prezydencka.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!