Burger King powiela sprawdzony pomysł McDonalda i właśnie wprowadza do menu zestawy dla dzieci Kids’ Box: burger lub nugget plus frytki lub sałatka i do tego sok. W każdym pudełku znajdzie się – tak jak u konkurencji – zabawka.

Bartosz Jędrasiak, brand manager marki Burger King, zapewnia, że zestawy zostały wprowadzone na prośbę klientów, ale analitycy nie mają wątpliwości, że przyczyna wejścia z Kids’ Boksami jest czysto biznesowa: w sytuacji, gdy rywalizacja o rynek staje się coraz bardziej zażarta, fast foody poszukują nisz, które pomogłyby im wyróżnić się na tle innych graczy.

Konkurencja jest ostra, bo w Polsce działa aż 70 tys. placówek gastronomicznych. Ponad 13 tys. z nich to restauracje. W 2012 roku branża powiększy się o kolejnych kilkaset nowych lokali. Większość sieci gastronomicznych, których na naszym rynku działa już przeszło 100, zapowiada rozwój na poziomie średnio 5 – 10 punktów w tym roku. Zdobywanie nowych klientów i wchodzenie w kolejne segmenty rynku staje się konieczne, by nie wypaść z obiegu.

A rodziny z dziećmi to coraz liczniejsza grupa klientów. Postawienie na ich obsługę może stać się całkiem opłacalne. Przyznają to zresztą sami właściciele restauracji. Twierdzą, że wprowadzenie dziecięcego menu pozwala zwiększyć obroty od 5 proc. do nawet 10 proc. Gdy do tego dojdą inne atrakcje dla najmłodszych – kąciki zabaw czy darmowe nianie w porze obiadowej – obroty mogą podskoczyć o jedną trzecią. To duży zysk, zwłaszcza że wynajęcie opiekunki nie kosztuje dużo. Koszt jej dziennej pracy można pokryć z rachunku jednej rodziny.

W niedzielę, kiedy w naszym lokalu dziećmi zajmują się nianie, nie ma żadnego wolnego stolika. Rezerwacje trzeba zgłaszać z kilkudniowym wyprzedzeniem – informuje pracownik restauracji U Szwejka. W dziecięcy biznes inwestuje też KFC. Od wczoraj do sześciu zestawów Activity Box dorzuca książki z kolorowankami, krzyżówkami i grami, kolorowe flamastry i karty do gry.

To, że postawienie na najmłodszego klienta opłaca się, potwierdza Krzysztof Kłapa, dyrektor ds. korporacyjnych w McDonald’s. Dlatego sieć coraz mocniej wchodzi w biznes dla rodzin z dziećmi i inwestuje w place zabaw już nie tylko na zewnątrz lokali, lecz także w środku. W lokalach McDonalda z dziećmi bawią się klauny, powstają place do gry w koszykówkę.

Rowery stacjonarne czy labirynty do biegania oferujemy już w blisko 30 restauracjach. W tym roku pojawią się w kolejnych kilkudziesięciu – mówi Krzysztof Kłapa. A to oznacza, że wydatki na ten cel, jak wynika z naszych obliczeń, przekroczą nawet 1 mln zł.