Forint jest rekordowo słaby, jednak Węgrzy i tak zamieniają swoją walutę na euro, dolary, czy inne waluty. Boją się, że niedługo zostaną z nic nie wartymi papierami. Przenoszą też konta do Austrii, bo wierzą, że tamtejsze banki nie splajtują, w przeciwieństwie do węgierskich - pisze gazeta.pl. Wszyscy wierzą, że to już koniec węgierskiej gospodarki, a kraj ogłosi bankructwo. Podobne sceny działy się choćby w Argentynie, podczas wielkiego kryzysu finansowego. 

Tymczasem władze kraju próbują uspokoić społeczeństwo. Zapowiadają, że wkrótce wynegocjują pożyczkę z Unii Europejskiej. Bruksela stawia jednak twarde warunki. Jeśli Węgry nie przywrócą niezależności banku centralnego, to nie zobaczą ani eurocenta.