Nasi sąsiedzi z południa szybko pną się w górę. Wyprzedzili ponadsześciokrotnie większą pod względem ludności Francję, która spadła z drugiego miejsca, jakie miała w 2010 r., na miejsce czwarte – wynika z najnowszych danych GUS. Przed nimi jest tylko Wielka Brytania i Niemcy.

Przy tym Czesi mają szansę wspiąć się jeszcze o oczko wyżej, jeśli ich import z naszego kraju tylko nieco przyspieszy, bo jest on mniejszy od angielskiego o zaledwie 152 mln euro.

Nie mają natomiast szans na pierwszą pozycję na liście największych odbiorców towarów wyprodukowanych nad Wisłą. Od ponad dwudziestu lat należy ona do Niemców, do których trafia aż 26 proc. całego polskiego eksportu, podczas gdy do Wielkiej Brytanii czy do Czech ponadczterokrotnie mniej.

Wśród wyrobów płynących od nas przez południową granicę największą wartość mają części i akcesoria samochodowe. Przypada na nie ponad 6 proc. polskiego eksportu do tego kraju, który od stycznia do końca października ub.r. wyniósł blisko 7 mld euro.

Nie jest to przypadkowe – mówi Wojciech Drzewiecki, szef instytutu Samar monitorującego rynek motoryzacyjny. Czesi są bowiem wielkim producentem światowych marek samochodowych. Fabryki mają tam m.in. Volkswagen, Toyota i Peugeot. Na południu Polski jest dużo firm wytwarzających części i akcesoria, które trafiają do Czech, bo mają wysoką jakość. Ponadto firmy położone blisko granicy mogą szybko dostarczać towary do kontrahentów, którzy nie muszą utrzymywać dużych magazynów – wyjaśnia Drzewiecki.


Do Czech trafia też dużo polskich mebli, mimo ostrej konkurencji ze strony producentów z Niemiec czy Chin. Mają one aż 25-proc. udział w całym imporcie mebli na czeski rynek. Dostarcza je tam m.in. firma Kler. Mamy własną sieć sklepów, w których sprzedajemy meble – mówi Andrzej Marek, prezes firmy. Polskie wyroby kupują jednak nie tylko południowi sąsiedzi. Część eksportowanych do Czech jest wysyłana także do innych krajów, bo są atrakcyjne pod względem jakości i ceny – twierdzi dr Tomasz Wiktorowski, właściciel firmy B+R Studio monitorującej branżę meblową.

Nasi sąsiedzi rozsmakowali się również w polskiej żywności. Dostarczamy im m.in. mięso wołowe, produkty drobiowe i mleczarskie, słodycze oraz przetwory. To ważny rynek, sprzedajemy coraz więcej wyrobów – mówi Dariusz Sapiński, prezes spółdzielni Mlekovita, która jest potentatem w branży mleczarskiej. Czesi, uchodzący za smakoszy piwa, sprowadzają z Polski nawet chmielowy trunek, bo jest on tańszy.

Eksperci są zgodni, że handel będzie się rozwijał. Coraz mocniejsze są powiązania kooperacyjne pomiędzy firmami po obu stronach granicy, a do tego przybywa nowych – ocenia prof. Krzysztof Marczewski z Instytutu Badań Rynku, Koniunktur i Konsumpcji.

Polscy producenci mają doskonałą renomę u naszych sąsiadów