Jak pisze Reuters, nadzieja na to, że po poniedziałkowych ustaleniach francusko-niemieckich liderzy grupy euro stworzą wkrótce "master-plan" pozwalający na utrzymanie dyscypliny budżetowej w całym regionie, tchnęła tyle optymizmu w inwestorów, że w trakcie sesji notowania na Wall Street podniosły się o 1 proc., a giełdy europejskie zyskały prawie dwa razy tyle.

Na konferencji prasowej po "roboczym śniadaniu" w Pałacu Elizejskim prezydent Francji Nicolas Sarkozy powiedział, że Francja i Niemcy "preferują" zmianę traktatu europejskiego przez 27 państw, aby wzmocnić dyscyplinę finansową w eurogrupie. Możliwe jest alternatywne wyjście: umowa przyjęta przez państwa grupy euro, ale otwarta dla innych państw spoza niej. Francja i Niemcy pragną także wprowadzenia w prawodawstwie wszystkich krajów strefy euro tzw. złotej reguły, czyli zasady utrzymywania w ryzach równowagi budżetowej przez dane państwo. Opowiadają się też za "automatycznymi" sankcjami dla krajów UE, które złamią unijny Pakt Stabilności i Wzrostu, ale obydwa państwa wykluczyły emisję euroobligacji.

Giełda paryska zyskała po tych wieściach w poniedziałek 1,15 proc., Mediolan 2,91 proc., Madryt 1,92 proc., a Amsterdam 1,44 proc. Słabiej wypadły sesje w Londynie - wzrost o 0,28 proc., Frankfurcie - 0,42 proc. i na giełdzie szwajcarskiej - 0,37 proc.

Euro umocniło się w stosunku do dolara o 0,5 proc. i kosztowało 1,347 dol.

Nastroje na rynkach poprawiły się również dzięki ogłoszeniu planu oszczędnościowego we Włoszech, opiewającego na 30 mld euro, a także po zapowiedzi Dublina, że również Irlandia planuje w nowym budżecie podobne cięcia.

Rentowność włoskich obligacji spadła poniżej niepokojącego poziomu 7 proc., postrzeganego jako cezura, powyżej której rząd nie jest w stanie na dłuższą metę pożyczać pieniędzy na wolnym rynku. Spadł też koszt ubezpieczenia włoskich długów.


Wszyscy inwestorzy będą z uwagą obserwować w tym tygodniu serię spotkań europejskich przywódców, których celem jest poczynienie szybkich ustaleń dotyczących uzdrowienia finansów publicznych państw unii walutowej - pisze Reuters.

BBC nazywa te konsultacje "pięcioma dniami na ratowanie euro" i wylicza: w poniedziałek Sarkozy i Merkel ustalali reguły ściślejszej kontroli finansów w unii walutowej, a premier Włoch Mario Monti przesłał do parlamentu swój projekt pakietu oszczędności, Dublin zaś zaczął ujawniać szczegóły oszczędnościowego budżetu.

We wtorek - od wizyty w Niemczech - podróż po Europie rozpocznie minister skarbu (finansów) USA Timothy Geithner, który spotka się też z szefem Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghim. Potem Geithner uda się do Francji i Włoch, na spotkania z przywódcami strefy euro.

W środę liderzy tych państw spotkają się w Marsylii na kongresie Europejskiej Partii Ludowej, grupującej partie chadeckie, konserwatywne i ludowe UE.

Na czwartkowym comiesięcznym spotkaniu EBC mogą zapaść - według BBC - ustalenia w sprawie nowych środków zaradczych wobec kryzysu strefy.

W czwartek i piątek odbędzie się najważniejszy szczyt UE w Brukseli, gdzie przedłożony zostanie plan Sarkozy-Merkel.


Inwestorzy mają nadzieję, że szczyt ten zapobiegnie "chaotycznemu upadkowi europejskiej waluty" - pisze agencja AP.

"Choć poniedziałkowe oświadczenia kanclerz Niemiec i prezydenta Francji nie oznaczają jeszcze, że szybko pojawią się trwałe rozwiązania problemów strefy euro, to po okresie bardzo mizernych zarobków na relatywnie mało ryzykownych inwestycjach, jak obligacje rządowe i CDS (instrument pochodny ubezpieczający spłaty kredytu), inwestorzy chętnie zaczęli kupować na pierwszy znak poprawy sytuacji" - powiedział AP strateg inwestycyjny Cetera Financial Group, Brian Gendreau.

Według cytowanych przez AFP ekspertów, oczy wszystkich inwestorów skierowane są na Europę, a "perspektywa dalszego skonsolidowania finansów strefy euro napawa optymizmem".

Francuska agencja przypomina jednak, że poniedziałkowe spotkanie Sarkozy-Merkel to "kolejne spotkanie ostatniej szansy". Po nich następują "kluczowe" szczyty, a ten, który odbędzie się w czwartek i piątek, będzie ósmy. Żaden, jak dotąd, nie wydobył unii walutowej z tarapatów, w jakie popadła po załamaniu się finansów Grecji.

AFP podkreśla też, że od piątku niemiecka kanclerz studziła zapał tych, którzy oczekiwali po "roboczym śniadaniu" francusko-niemieckim przełomu zdolnego uspokoić wszystkie rynki. Jej zdaniem znalezienie remedium "zajmie lata".

Media, zwłaszcza anglosaskie, krytykowały dotąd Berlin za bierność, blokowanie akcji EBC, który ich zdaniem powinien zostać jak najszybciej "pożyczkodawcą ostatniej instancji". Amerykanów szczególnie niepokoi perspektywa przeniesienia kryzysu strefy euro do USA, zwłaszcza przez systemy bankowe.