Kijów i Moskwa zawarły kompromis w sprawie cen gazu. Ukraina w zamian za ich obniżenie gwarantuje Rosjanom pierwszeństwo w prywatyzacji ukraińskich firm energetycznych.

Jak podają „Ekonomiczeskie izwestija”, powołujące się na źródło w administracji prezydenta Wiktora Janukowycza, Ukraińcom udało się wynegocjować od Rosjan cenę 220 – 230 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu. Jest to niemal o połowę mniej niż obowiązująca stawka (388 dolarów za tys. metrów sześc.). W zamian Rosjanie uzyskali prawo pierwokupu w ramach planowanej prywatyzacji 24 przedsiębiorstw energetycznych, w tym spółki Kyiwenergo (wytwarzanie i dystrybucja energii elektrycznej i ciepła w Kijowie), znajdującej się do tej pory na liście przedsiębiorstw o strategicznym znaczeniu dla gospodarki i bezpieczeństwa Ukrainy. W ten sposób rosyjski Gazprom Energy odsunął konkurentów z Polski (PGE), Stanów Zjednoczonych (AES) oraz Czech (CEZ Group), również zainteresowanych ukraińskimi firmami. Według rosyjskich ekspertów nie jest wykluczone, że chodzi także o udziały w Naftohazie, o co Moskwa od dawna zabiegała.

Oficjalne porozumienie, które potwierdzi osiągnięty kompromis, zostanie do końca roku podpisane przez prezydentów obydwu państw – Wiktora Janukowycza i Dmitrija Miedwiediewa.

Wysokie ceny gazu to sprawdzone narzędzie rosyjskiej dyplomacji. To dzięki dobrym relacjom z Kremlem Niemcy kupują surowiec po cenach niższych niż Polacy, którego część zresztą później odsprzedają Warszawie. Z kolei Litwa, najaktywniej opowiadająca się za wprowadzeniem III Pakietu energetycznego, który zakazałby Gazpromowi posiadania sieci przesyłowych, jako jedyne z państw bałtyckich nie dostała w tym roku 15 proc. zniżki na ceny gazu.

Ale im niższe ceny na rynku, tym mniejszą siłę przebicia ma Kreml. Gazprom kurczowo trzyma się zasady zarobku dzięki wyższym cenom, a nie większemu eksportowi. Koncern chwilowo odszedł od tej zasady w wyniku dużego spadku cen na rynkach spotowych w 2010 r., spowodowanego nadmiarem LNG w Europie. Różnica w cenach była tak wielka, że Gazprom musiał pójść na ustępstwa względem Europejczyków. Jednak wczoraj rosyjski minister ds. energetyki Siergiej Szmatko zdołał namówić Katar do zamrożenia ilości sprzedawanego do Europy LNG. Ma to zapobiec dalszemu spadkowi cen surowca. W styczniu podobne porozumienie Moskwa chce także wynegocjować z Algierią, trzecim największym dostawcą gazu do Europy.